obrazek

UROCZYSTE ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO 2011/2012

1 września 2011 r.

Świat jest drabiną dla rywali, a walizką dla podróżujących

(M. R. Łukaszewicz)

Wakacje minęły szybko. Wróciliśmy pełni wrażeń, przywieźliśmy wspomnienia, ale i tęskniliśmy już trochę za tymi, z którymi rozstaliśmy się w czerwcu. Niektórzy z nas po raz trzeci, inni po raz pierwszy – wszyscy jednak ze odrobiną wzruszenia odśpiewaliśmy hymn szkoły Gaudium et Studium.

A w szkole wiele zmian – o wiele dłuższe korytarze, które zapraszają do wyprawy w nieznane, tajemnicze drzwi zapraszające do świata muzyki, tańca i teatru, nauczyciele – Ci których dobrze już znamy, ale także nowi, którzy razem z nami wędrować będą przez ciekawą krainę nauki.

Jak co roku ciepłymi słowami powitał nas Dyrektor szkoły, który zapowiedział występ taneczno-wokalnego zespołu Mozaika – grupy dziewcząt, które w swoim dorobku poszczycić się mogą najwyższymi nagrodami w kilku międzynarodowych i ogólnopolskich konkursach piosenki i tańca, w Kielcach, Koninie i Odessie. Zakończenie koncertu było zaproszeniem do sal lekcyjnych, do których wprowadzili nas wychowawcy. Wszyscy szukaliśmy miejsca w nowych klasach, bo czas wakacji był też czasem przeprowadzek. Na parterze - czytanie bajek, opowieści o dzieciństwie, zabawy, które obiecują, że szkoła to przyjemność poznawania..., na kolejnych piętrach – opowieści wakacyjne, przyglądanie się temu, co się zmieniło, powitanie nowych koleżanek i kolegów i mnóstwo śmiechu.

Miło jest wrócić, jeśli wiemy, że na nas czekano, miło jest poznawać nowe miejsce, jeśli wiemy, że wita nas z radością i ciekawością tego, co przynieśliśmy w sobie, a co przyda nam się podczas wspólnego wędrowania...


PROJEKT ROCZNY

Sprzątanie świata

16 września 2011 r.

Realizację szkolnego projektu Żywioły natury - natura żywiołów rozpoczęliśmy, włączając się w proekologiczną akcję Sprzątania Świata. Wyposażeni w worki i rękawice wyruszyliśmy na sprzątanie miejsc, gdzie często przechodzimy, a które nie są wolne od śmieci. Uporządkowaliśmy teren wokół szkoły i skwery w Parku Tysiąclecia. Patrząc na zebrane butelki, puszki i papiery chciałoby się zostawić przesłanie każdemu bałaganiarzowi: Nie proś świata, żeby się zmienił − Ty zmień się pierwszy. Wracając zastanawialiśmy się, czy nastanie kiedyś czas, kiedy taka akcja nie będzie potrzebna, bo nasza planeta będzie bez śmieci?

Dzisiaj, dzięki nam, mały kawałek Ziemi jest wolny od śladów beztroskiej działalności człowieka i znów cieszy swoim pięknem.

Relacja fotograficzna

MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ JĘZYKÓW

26 września 2011 r.

dzień dobry – do widzenia
bonjour – au revoir
good morning - goodbye
guten Morgen – auf Wiedersehen
buenos dias – des pedida

W tym roku obchodziliśmy w naszej szkole Europejski Dzień Języków. Z tej okazji wzięliśmy udział w niecodziennej lekcji − tym razem nie uczyliśmy się jednego języka obcego, ale kilku podczas jednych zajęć. Dzień minął nam bardzo pracowicie i twórczo!

Nie tylko witaliśmy się i żegnaliśmy w różnych językach, poznaliśmy kilka przydatnych zwrotów, ale utoczyliśmy też setki, tysiące kolorowych krepowych kulek. Po co? - bo to właśnie z nich powstały flagi, które wraz z uśmiechniętymi twarzami młodych Europejczyków witają naszych gości - oczywiście, każdy w swoim języku. Ponadto tego dnia uczyliśmy się tańczyć w rytm hiszpańskiej muzyki oraz śpiewaliśmy piosenki w różnych językach. Wielu z nas po raz pierwszy usłyszało brzmienie języka niemieckiego czy francuskiego, ale niejeden z nas postanowił, że zgłębi tajniki wszystkich języków świata! Możemy jedynie trzymać kciuki za to, byśmy w swych postanowieniach wytrwali.

Relacja fotograficzna

MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ MUZYKI

Warsztaty Gospel

3 października 2011 r.

Międzynarodowy Dzień Muzyki jest świętem, które od początku Gaudium et Studium ma swoje ważne miejsce w szkolnym kalendarzu. Jak twierdzą muzycy, prawdziwej i pełnej przyjemności obcowania z muzyką mogą doświadczyć przede wszystkim jej wykonawcy, dlatego w tym roku zaprosiliśmy doświadczonego instruktora i założycielkę zespołu wokalnego Gospel Joy, panią Agnieszkę Górską- Tomaszewską. Zachęcała nas do wspólnego śpiewania i do tego, by mieszkającą w nas muzykę uwolnić i wspólnie wyśpiewać nasza radość. Nie było łatwo, ale doświadczenie pani Agnieszki i nasze wielkie chęci przyniosły oczekiwany efekt. Jednak, zanim on nastąpił, każda grupa przez trzy godziny (z małymi przerwami) przygotowywała po dwa utwory, które mieliśmy zaprezentować na wspólnym koncercie. Przeżycie ogromne, bo na nasz koncert zaproszeni byli rodzice, dziadkowie, znajomi i przyjaciele. To podwójnie motywowało nas do działania.

Efekt? Oprócz ogromnej przyjemności śpiewania, wielkie uznanie ze strony widowni.

Coś, co zdawać by się mogło „niemożliwe”, stało się możliwym dzięki mocy utworów gospel, pomocy pani Agnieszki i naszej pracy, w której zobaczyliśmy sens. Daliśmy się porwać do śpiewu, do tańca, odkryliśmy, że towarzystwie tej muzyki nie można się nudzić.

Po raz trzeci już przekonaliśmy się, że podróże w świat muzyki pełne są magii.

Relacja fotograficzna

OSWAJANIE SZTUKI

Postaci z portretów

4, 6, 11, 13 października 2011r.

Zabawa w muzealnych detektywów, czyli odszukiwanie w Muzeum Narodowym obrazów przedstawionych na pocztówce, stanowi dużą frajdę. Tym razem tematem przewodnim były portrety. Ustaliliśmy, że portrety dawniej spełniały podobną funkcją jak w dzisiejszych czasach fotografie. Dowiedzieliśmy się, że portret może przedstawiać całą postać, postać tylko do kolan, lub koncertować się przede wszystkim na twarzy aż po pierś (stąd nazwa popiersie, która nas nieco rozbawiła). Rozwikłaliśmy zagadkę, kogo przedstawiają portrety - matkę i córkę czy tę samą osobę w różnych latach życia. Dowiedzieliśmy się, że portrety mogą przedstawiać jedną osobę, dwie albo wiele i wtedy mówimy, że są to portrety zbiorowe. Okazało się też, że i zeraki i pierwszaki świetnie poradziły sobie z wyjaśnieniem słowa „autoportret”. Sami przecież tworzyliśmy swoje portrety na zajęciach, więc co w doświadczeniu, to i w głowie! Największe zainteresowanie wzbudziły obrazy Ignacego Witkiewicza. Zastanawialiśmy się czy są to portrety czy może karykatury?

ażdemu z nas podoba się coś innego, ale trudno nie docenić kunsztu twórców, którzy tak dokładnie i precyzyjnie potrafią oddać nie tylko wygląd, ale i nastrój, charakter portretowanej osoby. Może warto zastanowić się, jak przy pomocy aparatu fotograficznego osiągnąć ten sam efekt?

Postaci z portretów

MAŁE KINO

Na planie filmowym

6 października 2011r.

Wejście z gwarnej ulicy do małej sali kina MUZA to wejście w inny świat. Do tego świata zaproszeni zostali w tym roku uczniowie klasy V, biorący udział w cyklu spotkań Na planie filmowym.

Podróż w czasie rozpoczęła się od poznania urządzeń, które tworzyli ludzie, aby zapisywać i pokazywać obrazy. Camera obscura, laterna magica i wiele, wiele innych to przodkowie urządzeń kinematograficznych, do powstania których prowadziła fascynacja światłem, obrazem, ruchomym obrazem.

Za moment narodzin kina uważana jest pierwsza publiczna projekcja filmu wykonanego kinematografem braci Lumière. Mieliśmy możliwość zobaczyć te kilkuminutowe obrazy: Wyjście robotników z fabryki Lumière w Lyonie, Śniadanie, Wjazd pociągu na stację w La Ciotat. Widać, że możliwość zapisania i pokazania ruchu była fascynująca sama w sobie. Zarejestrowane zdarzenia wydają nam się dziś tak zwyczajne, wtedy miały jednak moc przyciągającą publiczność. Obejrzeliśmy też film Polewacz polany. Był on pierwszym i jedynym filmem, który wyszedł spod ręki braci Lumière i posiadał własną fabułę oraz inscenizowane wydarzenia. Uważany jest za pierwowzór filmu fabularnego. Na zakończenie oglądaliśmy niemy film Bustera Keatona Młody Sherlock Holmes. W czasach, gdy o powodzeniu filmu decydują efekty specjalne, ze zadziwieniem ogląda się obrazy stworzone za pomocą tak skromnych środków.

Gdy przyzwyczailiśmy się do konwencji filmu i fabuła zaczęła nas wciągać, nastąpiła niespodziewana przerwa w projekcji. Lekko zawiedzeni opuściliśmy kino nie dowiedziawszy się czy nasz bohater zostanie oczyszczony z zarzutów i zdobędzie ukochaną.

Na planie filmowym

MAŁE KINO

Filmowi bohaterowie

13 października 2011r.

Kino Muza po raz pierwszy gościło uczniów klas drugich. Rozpoczął się cykl zatytułowany Filmowe sekrety. Pierwszy film, jaki obejrzeliśmy z tej serii, to Sekret Eleonory, autorstwa Dominique Monfery’ego. Projekcję filmu poprzedziła krótka prelekcja dotycząca poruszanej przez film tematyki. Wciągnięci w dyskusję dotyczącą marzeń i wiary w siebie rozmawialiśmy o tym, że warto wierzyć w swoje umiejętności i realizować plany, choćby najbardziej niemożliwe.

Film opowiadał o spadku, jaki główni bohaterowie - rodzeństwo, otrzymali od zmarłej cioci Eleonory. Najcenniejszym z nich był klucz do magicznej biblioteki. Otrzymał go młodszy brat - Nataniel, który nie potrafił czytać. Początkowo nie był zachwycony z podarunku. Nie doceniał wartości książek, których treści nie potrafił samodzielnie odkryć.

Z czasem jednak przekonał się, że czytanie to niemal magiczna umiejętność i że warto uwierzyć w siebie. Te odkrycia pomogły mu przezwyciężyć trudności i właśnie dzięki książkom podarowanym mu przez ciocię, przeżyć niezwykłą przygodę. Odtąd stał się ich obrońcą i wielkim wielbicielem, a historie w nich zawarte, które ożywały dzięki temu, że umiał czytać, mogły snuć swoje opowieści innym dzieciom, dzieciom na całym świecie.

Z niepewnego siebie i niewierzącego we własne możliwości chłopca – stał się dzielnym czytelnikiem, walczącym o swoje zdanie i próbującym przekonywać innych do swoich racji.

Nas do czytania przekonywać nie trzeba, no, może troszeczkę. Zobaczyliśmy jednak po raz kolejny, że książka to klucz, który otwiera drogę nie tylko do przygód, ale do samych siebie.

Filmowi bohaterowie

OSWAJANIE SZTUKI

Zagadkowe treści obrazów

13 października 2011 r.

Zagadkowe treści obrazów to prezentacja, na którą my czwartoklasiści zostaliśmy zaproszeni do Galerii Malarstwa i Rzeźby Muzeum Narodowego. Wysłuchaliśmy interesującej opowieści o tym, co kryją w sobie malarskie dzieła sztuki, jak je interpretować, jak odczytywać to, co widać i czego nie widać. Po wizycie w muzeum nie mamy już kłopotów z rozpoznaniem portretu, martwej natury, krajobrazu, czy sceny rodzajowej.

Choć prawda jest taka, że takich kłopotów nie mieliśmy także przed tą wizytą. Okazało się bowiem, że sporo wiemy już na temat malarstwa i chętnie o tym dyskutujemy, szczególnie jeśli trafimy na partnera, który także zna się na sztuce. Jeśli chcielibyście przypomnieć sobie kilka podstawowych wiadomości, żeby podjąć z nami na ten temat rozmowę, zajrzyjcie do naszego mini-słowniczka:

portret – przedstawienie wyglądu jednej lub kilku osób; szczególną formą portretu jest autoportret, na którym malarz przedstawia samego siebie.

martwa natura – przedstawienie na obrazie rozmaitych przedmiotów, np. naczyń, owoców, kwiatów...

krajobraz, czyli pejzaż – obraz, który przedstawia otwartą przestrzeń, fragment natury, np. morze, łąkę, las, czy góry; pejzaż przedstawiający miasto to weduta, a postaci ludzkie lub zwierzęta ożywiające kompozycję dzieła, to sztafaż.

scena rodzajowa – scena z życia osadzona we wnętrzach domów, karczm lub w plenerze, np. na ulicy, w ogrodzie, na targowisku; osoby na obrazie przedstawiane są w trakcie wykonywania codziennych czynności.

Relacja fotograficzna

DZIEŃ SOWY

14 października 2011 r.

ślubuję
odwagę w podejmowaniu wyzwań...
szacunek dla pracy i dyscyplinę...,
szacunek dla ludzi i świata...,
umiłowanie mądrości i uczciwości...

Zgodnie z tradycją naszej szkoły, w piątek, 14 października, uczciliśmy już po raz trzeci święto naszego opiekuna – sowy. Jest to najważniejsze święto dla uczniów Gaudium et Studium, tego dnia bowiem nowi uczniowie uroczyście przyjęci zostali w poczet naszej szkoły uczestnicząc w rytuale pasowania.

Uroczystość rozpoczęła się odśpiewaniem hymnu szkoły, następnie uczniowie złożyli przysięgę wypełniania obowiązku ucznia oraz wierności wartościom, które ważne są dla naszej szkolnej społeczności. Najmłodsze klasy czekało wykonanie sowiego zadania – musieli oni ułożyć z własnych ciał kształt sowy. Wszyscy spisali się na medal, dzięki czemu już bez przeszkód mogli poddać się sowiemu pasowaniu. Dla uczniów starszych niespodziankę przygotowały uczennice 3 klasy wykonując taniec sowy.

Rytuał pasowania odbywa się w dość szczególny sposób – uczeń musi zawitać do sowiej dziupli. Jeśli spotkanie zakończy się sukcesem – słychać z niej sowie pohukiwanie. Wówczas pozostaje już tylko wpisanie się do księgi uczniów i od tego momentu uczeń staje się członkiem naszej szkolnej społeczności.

Dowiedzieliśmy się także, że nasza szkoła zaadoptowała sowę – puszczyka mszarnego. Sowa ta zamieszkuje poznańskie ZOO i tam też można ją podziwiać. Ogłoszony został konkurs na imię dla puszczyka – swoje propozycje, z których zostanie wybrane imię dla naszego podopiecznego, można wrzucać do pięknie przygotowanej urny, znajdującej się przy wejściu.

Po pełnym emocji i wzruszeń rytuale każda klasa w towarzystwie swojego wychowawcy oraz rodziców udała się na zwiedzanie szkoły – przechadzaliśmy się po korytarzach, zaglądaliśmy do sal lekcyjnych, w których spędzamy szkolny czas zabawy i nauki. Sami z ciekawością zaglądaliśmy do tych, które do dziś stanowiły intrygująca tajemnicę, jak na przykład sala gimnastyczna czy pracownia komputerowa.

Efektem naszych działań było również stworzenie kart sowich mądrości – wszystkie one zostały spięte w wielką księgę, którą podziwiać można w holu szkoły.

Relacja fotograficzna

OSWAJANIE SZTUKI

Fałszerze sztuki

18 października 2011 r.

Muzeum Narodowe w Poznaniu jest dla nas szóstoklasistów miejscem dobrze znanym, a dla wielu i lubianym. Kolejne spotkanie ze sztuką okazało się jednak sporym wyzwaniem. Zajęcia przeprowadzono bowiem w języku angielskim. Wszyscy byliśmy zaintrygowani tą propozycją, lecz obawialiśmy się, czy zdołamy zestawić kompetencje w zakresie języka angielskiego z trudnym przecież językiem sztuki. Początkowe zaskoczenie i lekka konsternacja przerodziły się jednak w interesujący dialog oraz refleksję nad konstrukcją każdego zdania i przywoływanie z pamięci znanych – jak się okazało − słówek.

Temat zajęć to Fałszerze dzieł sztuki. Dysputa (w języku angielskim!) na temat sensu i celowości fałszowania obrazów wskazała na wieloaspektowość tego problemu. Terminy: kopia, reprodukcja nabrały innego znaczenia. Lekcja ta to także ciekawe zadania, które realizowaliśmy w zespołach: należało ułożyć puzzle z reprodukcją obrazu, który wcześniej trzeba było znaleźć w ekspozycji, skonfrontować polskie i angielskie tytuły obrazów.

Początkowe bariery językowe przełamane zostały bardzo szybko. Po raz kolejny przyjemnością było stwierdzenie, że już coś wiemy (i to w języku angielskim!) i potrafimy tę wiedzę wykorzystać.

Fałszerze sztuki

MAŁE KINO

Filmowe sekrety

18 października 2011 r.

Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej to projekt, którego celem jest poznanie języka i tajemnic X Muzy. Umożliwia dzieciom i młodzieży spotkanie z kinem (zarówno z klasyką, jak i twórczością współczesną), pogłębienie ich wiedzy na temat sztuki filmowej, rozwijanie ich wrażliwość i przygotowujący do samodzielnego i świadomego obcowania z kulturą. Realizuje go poznańskie kino Muza. Z zaproszenia skorzystali także nasi trzecioklasiści.

Tematem pierwszego pokazu była historia kina. Dowiedzieliśmy się, jak wyglądał pierwszy pokaz i o czym były pierwsze filmy, a także jak wyglądał i działał kinematograf wynaleziony przez braci Lumière. Pokaz kilku niemych, czarnobiałych filmów z lat 1895-1906 wywołał sporo emocji. Chociaż kino jest jedną z najbardziej popularnych form rozrywki, mało kto zastanawia się, jak bardzo kino zmieniło się na przestrzeni wieków. Takie spotkanie z czarno-białym, niemym kinem wywołało zdziwienie, niedowierzanie, że poruszające się na ekranie postacie mogą wywołać takie emocje, jak w nas efekty specjalne w technice 3D, filmy pełne zwrotów akcji, bombardujące obrazem i dźwiękiem. Udział w cyklu spotkań odkrywających filmowe sekrety pozwoli nam zrozumieć, czym naprawdę jest dobre kino i na czym polega jego magia. Może i Wy wybierzecie się czasem do studyjnego kina, by bez zapachu popcornu i coli obejrzeć film nieco inny od kinowych przebojów?

Filmowe sekrety

TAJEMNICZY KONKURS NA PIOSENKĘ MINUTOWĄ

wrzesień/październik 2011 r.

Konkurs na Piosenkę Minutową, to konkurs owiany tajemnicą. Uczniowie klasy 3a wzięli w nim udział, nie mając o tym pojęcia. Nie było łatwo utrzymać wszystkiego w tajemnicy, ale niespodzianka się udała! Teraz już możemy wszystko wyjawić.

Zaczęło się od tego, że nauczycielka muzyki, pani Magda Marcinkowska, znalazła w Internecie informacje o fundacji „Muzyka jest dla wszystkich”. Jest to fundacja na rzecz rozwijania muzykalności Polaków. Powstała w 2005 roku, a jej podstawowym celem jest wspieranie zarówno muzykowania amatorskiego, jak i działanie na rzecz reform systemowych dotyczących edukacji muzycznej w Polsce. W ramach Akcji Labirynt 2011 fundacja zrealizowała ogólnopolski projekt o nazwie Konkurs na Piosenkę Minutową. I tu pojawił się pomysł na wzięcie udziału w konkursie. Pod pozorem zwyczajnej pracy na lekcji, uczniowie – działając w grupach – pracowali nad tekstem i melodią piosenki. Pani Magda zredagowała tekst i skomponowała muzykę na podstawie motywów proponowanych przez dzieci. Przez kilka lekcji trwała twórcza praca. Pani Sylwia Reichel – wychowawca klasy 3a – pomogła w ułożeniu choreografii, aż w końcu dzieło zostało ukończone! Ale tylko w świadomości dzieci. Tymczasem nagrane na DVD wykonanie piosenki zostało wysłane do Warszawy, bo właśnie tam zapadały decyzje o wynikach konkursu. Profesjonalne jury w skład, którego wchodzą uznani muzycy i kompozytorzy, przez kilka tygodni oceniało nadesłane prace. Aż wreszcie nadszedł dzień ogłoszenia wyników. Bardzo radosny dzień! Klasa 3a, wraz z kierującymi pracą nauczycielami, za piosenkę W naszej szkole zamieszkał rock’n’roll otrzymała wyróżnienie w ogólnopolskim Konkursie na Piosenkę Minutową!!!

Gratulujemy!!!


TAJEMNICE ŚWIATA

Mobilne planetarium

październik/listopad 2011 r.

Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka.

Albert Einstein

Świat pełen jest tajemnic, na które jeszcze nie znamy odpowiedzi. Z radością więc spotykamy się z ludźmi, którzy zapraszają nas na kolejną wędrówkę nowym szlakiem nie tylko do wiedzy, ale i rozumienia świata. Tym razem na przewodnik zjawił się z wielkim balonem pełnym niespodzianek. Pokazał eksperymenty, w których mogliśmy brać udział, a potem zaprosił do srebrzystej kopuły i przedstawił nam 4 żywioły przyrody: wodę, powietrze, ogień i ziemię. I choć do końca nie ustaliliśmy, który z żywiołów jest najważniejszy, to zrozumieliśmy jak wielka jest ich siła, jak trzeba ją szanować, i jak ważna jest umiejętność korzystania z dobrodziejstw, jakie te żywioły niosą dla nas, ludzi.

Niesamowicie czuliśmy się w półsferycznej kapsule, która dawała złudzenie pobytu na innej planecie, w innej przestrzeni i pozwalała rozwinąć skrzydła wyobraźni. Przez cały czas trwania zajęć kapsuła poruszała się dzięki podmuchom powietrza, dając złudzenie przemieszczania. Po skończonej lekcji mieliśmy wrażenie, że opuszczamy statek kosmiczny. Do szkolnej rzeczywistości wracaliśmy z dalekiej podróży, podczas której napotkaliśmy chyba wszystkie żywioły, które królują na Ziemi. Teraz już na pewno rozpoznamy chmury, z których spadnie ulewny deszcz lub nawet grad i te zupełnie łagodnie, które wędrują po niebie tworząc dla nas przepiękne kształty. Wystarczy tylko zadrzeć do góry głowę.

Uczniowie klas starszych zostali zaproszeni w inną podróż – podróż przez galaktyki. Poznając nazwy gwiazdozbiorów wywodzące się zarówno z tradycji grecko-rzymskiej, jak i pozaeuropejskich, przemierzaliśmy międzygalaktyczne przestrzenie, słuchając opowieści astronoma. Z pewnością rozpoznamy już Gwiazdę Polarną, Oriona czy Drogę Mleczną − niezależnie od pory roku.

Mamy nadzieję, że odkrywanie tajemnic świata będzie naszą pasją nie tylko w szkole, ale przez całe życie. Każda odkryta tajemnica pozwala nam coraz silniej odczuwać nasz związek z tym, co nas otacza, poznać ludzi – ich pragnienia, lęki i radości, a dzięki temu – głębiej poznać samego siebie.

Relacja fotograficzna

DZIEŃ ZADUSZNY

3 listopada 2011 r.

Trzeci listopada był w naszej szkole dniem zadumy, dniem wspomnień, rozmów o przemijaniu i istocie życia. Tego dnia udaliśmy się na Wzgórze Świętego Wojciecha, na zboczu którego od lat, mieści się Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan. W ciszy i skupieniu spacerowaliśmy uliczkami cmentarza, pod pierzyną złotych liści odnajdowaliśmy groby znakomitych Wielkopolan. Zapalaliśmy znicze dla byłych Prezydentów Poznania, ludzi sztuki, kultury, na grobach generałów, polityków, przemysłowców, księży i lekarzy. Wizyta na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan była też spotkaniem z dziełami sztuki − podziwialiśmy przepięknie rzeźbione postacie, wśród nich barokową figurę Matki Boskiej, która czuwa nad spokojnym snem tych, którzy zasnęli już na zawsze i spoczywają w tym wyjątkowym miejscu.

Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny, zakrzyczane przez tradycje halloweenowe, umykają naszej świadomości, wiemy o nich i ich korzeniach coraz mniej. Postanowiliśmy więc, przybliżyć nasze rodzime tradycje wszystkim uczniom szkoły. Marysia, Krystian, Jędrek oraz Szymon i Oskar, uczniowie klasy IV, przygotowali dla młodszych kolegów − uczniów klas 0 i 1 – opowieść o tradycjach związanych ze wspominaniem tych, którzy odeszli, Zosia z klasy VI natomiast zaprosiła na taką opowieść uczniów klas 2. i 3. Słuchaliśmy z uwagą, doceniając pracę włożoną w przygotowanie i przedstawienie tematu.

Również uczniowie klas starszych, otrzymali ciekawe zaproszenie, tym razem od gimnazjalistów. Postanowili oni wskrzesić tradycję Zaduszek poetyckich i zaprosili nas na przygotowane przez siebie spotkanie z poezją i jej twórcami. Udało im się pokazać, czym różni się poezja od wierszyków i jak tworzy się nastrój, czarujący najbardziej niespokojne dusze. Zadumani nad własnym życiem nucimy gdzieś w głębi duszy

Idź własną drogą
Bo w tym cały sens istnienia
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia
Bez niepotrzebnych niespełnienia
Myśli złych
Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic...
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil...

Dżem

Relacja fotograficzna
Zaduszki

MAŁE KINO

„Nowe legendy miejskie” – Scenariusz – podstawa filmu

7 listopada 2011 r.

Uczniowie klasy piątej po raz drugi wyruszyli na spotkanie do kina Muza, zastanawiając się, co ciekawego zobaczą tym razem. Gdy na ekranie pojawił się tytuł „Nowe legendy miejskie” na tle poznańskich koziołków, zupełnie nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać.

Najpierw rozmowa i pomysły na historyjki, opowieści, bajki. Pomysł przecież jest podstawą scenariusza filmowego. Okazało się, że filmy, które mieliśmy obejrzeć, powstały w podobny sposób, a zrealizowane zostały przez Fundację Moma Film w latach 2007-2010. „Wszystko zaczęło się w Warszawie, gdzie przez prawie rok 10-latkowie ze szkół na Pradze i Targówku wymyślali i zapisywali legendy na temat swoich dzielnic. Cztery wybrane opowieści przerobiono na scenariusze. Dzieci mogły od kuchni poznać funkcjonowanie sztuki filmowej, pomagały tworzyć scenografię oraz kostiumy, wcielały się w role aktorskie, wynajdowały odpowiednie plany zdjęciowe. Dzięki temu mogły przeżyć wyjątkową przygodę i brać czynny udział w dalszej realizacji własnych pomysłów.”

Oglądaliśmy: „Zęboludy”, „Pragenię”, „Pana Sówkę i Fryzjera z Targówka”, które zostały nakręcone na taśmie filmowej, „Bohaterską papugę z psem” wykonaną częściowo w technice animowanej oraz krótki film o realizacji wymienionych filmów.

Wyszliśmy z kina podziwiając poziom realizacji filmów, ale też nie dawały nam spokoju miejsca, w których je zrealizowano. Targówek, Praga Północ nie należą do reprezentacyjnych miejsc w stolicy. To zderzenie światów – tego obejrzanego na ekranie i tego, który znamy – okazało się dla nas trudne. Pokazało, że niełatwo zrozumieć opowieści „z innego świata”. Jest to tym trudniejsze, że nie jest to rzeczywistość egzotyczna, bardzo oddalona w czasie i przestrzeni. Oglądamy zupełnie nieznaną nam estetykę, zupełnie inaczej rozumiane problemy, zupełnie inny język porozumiewania się ze światem. Nic więc dziwnego, że został w nas jakiś niepokój. Po to jednak uczestniczymy wFałszerze sztukispotkaniach ze sztuką niekomercyjną, by tego niepokoju gdzieś nie zagubić, by nasza wrażliwość umiała zadawać coraz trudniejsze pytania o to, jak rozwikłać niesymetryczność świata, jego skomplikowaną sprawiedliwość, umieć odnaleźć składniki tego, co składa się na radość, sukces, szczęście... Te dziwne, niezrozumiałe obrazy pozostaną w nas, bo stanowią kolejne doświadczenie zapakowane do walizki, z którą przemierzamy świat.

Nowe legendy miejskie

MIĘDZY SCENĄ A WYOBRAŹNIĄ

O diabełku Widełku

8 listopada 2011 r.

Ta drabina to schody do nieba,
a ta miska pod schodami to księżyc.
Tamten miecz to zwyczajny pogrzebacz,
a z garnków są hełmy rycerzy.
Ale kto w te czary nie uwierzy?
To jest teatr.
A teatr jest po to,
żeby wszystko było inne niż dotąd.
Żeby iść do domu w zamyśleniu,
w zachwycie.
I już zawsze w misce księżyc widzieć...

Joanna Kulmowa

Poznański Teatr Animacji zachwyca wspaniałymi spektaklami już od dziesiątek lat. Mali widzowie podziwiają doskonałą grę aktorów, pomysłowe scenografie, w których mieszkają lalki – marionetki, pacynki, kukiełki, jawajki... Ożywają na scenie i wpuszczają nas na chwilę do swojego świata, by opowiedzieć kolejną historię. Żywią się wyobraźnią aktorów i wzruszeniami widzów, a my dzięki nim odkrywamy kolejną prawdę o nas samych.

Niecierpliwie czekaliśmy więc na ostatni gong, by zmierzyć się z dobrem i złem. Spektakl „O diabełku Widełku” pozwolił nam przyglądać się jak rodzi się uczucie niezwykłe - miłość diabełka Widełka i anielicy Filutki. Ten satyryczny obraz nieba i piekła, obraz dwóch różniących się od siebie rodzin, które połączyła miłość, przekonał nas, że wszystko jest możliwe, że nigdy nie należy się poddawać, że zawsze warto podejmować ryzyko.

Spektakl, który powstał na podstawie przewrotnych, dowcipnych tekstów Pierre’a Gripariego, bawił nas wszystkich − i zeraki i pierwszoklasistów i dorosłych. Oni pewnie więcej wiedzą o świecie, ale teatr to takie miejsce, w którym liczy się wrażliwość i wyobraźnia. Cieszymy się, że nie umiera ona w dorosłych. Jeśli jednak chcielibyście poczuć ją w sobie mocniej – wybierzmy się kiedyś razem tam, skąd wraca się do domu w zamyśleniu, w zachwycie...

O diabełku Widełku

MAŁE KINO

Jak być dobrym przyjacielem?

7 listopada 2011 r.

Przyjaciel to przede wszystkim człowiek, co nie sądzi. Jeśli opowiadasz o wiośnie widzianej po drodze, przyjaciel to ten, co przyjmuje w siebie wiosnę. A jeśli opowiadasz o grozie głodu w wiosce, z której pochodzisz, przyjaciel razem tobą cierpi głód. Bo przyjaciel to ta cząstka człowieka, która jest dla ciebie przeznaczona i otwiera przed tobą drzwi, których może przed nikim innym nie otwiera. I będzie to prawdziwy przyjaciel i wszystko, co mówi, jest prawdą, i kocha cię, nawet jeśli nienawidzą cię w innym domu. Przyjaźń to przede wszystkim pokój i potężna duchowa wymiana wznosząca się ponad pospolite szczegóły.

Antoine de Saint Exupéry


Dzisiejsze spotkanie w kinie Muza pozwoliło nam drugoklasistom zastanowić się, czym różni się bycie kolegą od bycia przyjacielem. Zgodnie orzekliśmy, że przyjaźń jest bardzo ważna w naszym życiu, że miło jest mieć przyjaciela, na którego zawsze można liczyć. Wiemy jednak, że to niełatwe. Trzeba ufać, być uważnym na to, co czuje przyjaciel, czasem umieć z czegoś zrezygnować.

Bohaterowie bajek, które obejrzeliśmy, doskonale to rozumieli. Przyjaźń nie oznaczała dla nich tylko wspólnej zabawy i przyjemności oraz spędzania ze sobą czasu. Prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto jest gotowy do pomocy, kto jest blisko w trudnych chwilach i potrafi pocieszyć. Przyjaciel to ktoś, kto wszystko o nas wie, kto lubi nas takich, jakimi jesteśmy. Przyjaźń powinna być oparta na wzajemnej życzliwości, szczerości i zaufaniu. Należy ją pielęgnować i zawsze być gotowym, by pomóc temu, z kim się przyjaźnimy.

Przed nami długa droga, spotkamy na niej wiele osób. Nie chcemy kroczyć samotnie, więc uważnie rozglądać się będziemy, by w napotkanych ludziach odkrywać przyjaciół. Chcielibyśmy pozostać nimi nawet wtedy, gdy nasze drogi się rozejdą. Musimy tylko nauczyć się wzajemnie obdarowywać się czymś wyjątkowym, co pozwoli nawet po latach i odnaleźć tę niezwykłą wieź.


ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

11 listopada 2011 r.

ojczyzna - 1. kraj, w którym się ktoś urodził, którego jest obywatelem lub z którym jest związany więzią narodową
2. miejscowość, kraj, gdzie coś powstało lub gdzie występuje
niepodległy - niezależny od innych państw

Powyższe definicje pochodzą ze Słownika języka polskiego. Krótkie definicje, pozbawione emocji wypełniały treścią pokolenia Polaków. Ich brak odczuwali boleśnie, gotowi byli oddać życie, by je odzyskać. Święto Niepodległości to dla nas wszystkich moment zadumy. Czas zadać sobie pytanie, co dla nas oznaczają słowa Ojczyzna, niepodległość, patriotyzm... Żyjemy w czasach bezpiecznych, ale nie zwalnia nas to z obowiązku wypełnienia tych pojęć osobistą treścią. W klasach rozważaliśmy więc sens tych słów, próbowaliśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy dumni jesteśmy z naszego pochodzenia, historii i tradycji. Umiemy deklarować naszą wierność i miłość do kraju, z którego pochodzimy, ale teraz musimy nauczyć się również trudu, by to pokazać choćby szacunkiem do narodowych symboli − właściwą postawą podczas śpiewania hymnu, zdjęciem czapki, gdy przebywamy w szkole, gdzie w każdej z klas widnieje biały orzeł w koronie... Te drobiazgi budują nasz patriotyzm, one też składają się na kształtowanie w nas postaw świadomych i pomagać będą w dokonywaniu wyborów.

W kształtowaniu naszej narodowej świadomości z pewnością pomaga znajomość historii. Ofiarowaliśmy więc ojczyźnie naszą gotowość do jej poznawania. W holu szkoły pojawiła się oś czasu przeprowadzająca nas przez historię Polski. Globalna wioska, którą stał się świat rozszerza nasze widzenie, ale powoduje też, że rodzima historia i kultura zajmuje w nas coraz mniej miejsca. Jesteśmy „obywatelami świata”, ale swoje poczucie tożsamości budować chcemy na związku z ojczyzną, z niej czerpać chcemy siły i pewność w poruszaniu się po globalnej rzeczywistości. Oś czasu, stanowiąca graficzne przedstawienie najkrótszej historii Polski służy zatem uporządkowaniu wiedzy historycznej, jednocześnie zachęca do jej poznawania. W trakcie roku szkolnego – w miarę realizowania programu historii − uzupełniać ją będziemy kolejnymi kartami, przypominającymi ważne, często bolesne wydarzenia. Zapraszamy wszystkich do rozmów na temat historii, pamiętamy przecież, że bez korzeni nie ma skrzydeł!

Święto Niepodległości

TAJEMNICE ŚWIATA

Instrumenty etniczne

17 listopada 2011 r.

Póki nie odwiedził nas pan Darek Topolski, który interesuje się muzyką etniczną, ta nazwa niewiele nam mówiła. Odkrył on jednak przed nami kolejny, nieznany dotąd obszar pełen dźwięków i przedmiotów - podwójny flet cedrowy, bęben szamański, kij deszczowy, chajchas, bongosy, drumle, grzechotki z tykwy...

Gdy zamknęliśmy oczy dźwięk grzechotki przeniósł nas w świat amazońskich szamanów. Nie mogliśmy wyjść ze zdumienia, że chajchas liczy sobie 2000 lat. Za jego pośrednictwem Inkowie próbowali naśladować dźwięki przyrody np. dźwięk górskiego potoku, a jak wiemy przyroda jest wymagającym artystą i trudno jej dorównać.

Najbardziej przypadł nam do gustu deszczowy kij – kolorowy, wykonany z bambusa instrument, niesamowity i w budowie i dźwiękach. Czy wiecie, że w swoim wnętrzu posiada maleńkie patyczki lub kolce kaktusa ułożone w formie spirali na całej jego długości, a rurkę wypełniają nasiona? Niesamowite, że dźwięk spadających nasionek, które odbijają się o patyczki przypomina odgłos rzeki, wodospadu lub deszczu, a więc dźwięku poezji i głosu bogów. Tak uważali Majowie, ale my również poczuliśmy w nim coś magicznego. Ta magia była tak blisko nas, iż mogliśmy jej dotknąć i zanurzyć się w jej dźwiękach.

Powróciliśmy do szkolnej rzeczywistości dzięki konkursowi, w którym nagrodą było zagranie na którymś z tych niezwykłych instrumentów.

Po raz kolejny przekonaliśmy się, że muzyka może wzruszać, zadziwiać, bawić, opowiadać, ilustrować i uczyć. Ale została w nas też refleksja, jak rzadko słyszymy te naturalne opowieści lasów, łąk, strumyków czy letniego zboża. Może czas odkryć zakrzyczane przez cywilizacje melodie natury, czas wybrać się na spacer, wycieczkę w ciszę i usłyszeć naprawdę melodie, o których przypomniały nam niezwykłe instrumenty.

Relacja fotograficzna

MAŁE KINO

Filmowe sekrety - „Jak działa kino?”

21 listopada 2011 r.

Kino jest miejscem magicznym, które pozwala widzowi zanurzyć się w nieznany wcześniej świat. Chociaż jest to jedna z najbardziej popularnych form rozrywki, mało kto zastanawia się, jak bardzo kino zmieniło się na przestrzeni wieków. Mamy świadomość, że filmy nie zawsze były kręcone w technice 3D, pełne kolorów, efektów specjalnych i zwrotów akcji. My też przyzwyczajeni do obrazów, dzięki którym czujemy się wewnątrz filmowej historii, trochę z niedowierzaniem przyglądamy się filmom sprzed lat i dziwimy, że coś tak mało efektownego potrafiło zachwycać. Udział w cyklu Filmowe sekrety daje nam wiedzę o tym, czym naprawdę jest kino i na czym polega jego magia. I tym razem wizyta w kinie pozwoliła poznać odpowiedzi na wiele pytań: Jak to się dzieje, że podczas projekcji widz zapomina o świecie zewnętrznym i całkowicie zanurza się w opowiadanej historii? Dlaczego oglądanie filmu można porównać do podróży lub snu? Dlaczego mali widzowie tak bardzo przeżywają przygody swoich ulubionych bohaterów? W jaki sposób film nagrany na taśmę filmową jest wyświetlany na dużym ekranie? Jak wygląda kabina operatora? Dlaczego w sali kinowej jest ciemno i jak oddziałuje to na widza? ...

Zaprezentowany hiszpański film Nokturna z przyjemnością obejrzy każdy. Baśniowa konwencja czaruje wszystkich, bo któż nie zmartwiłby się, gdyby zniknęła jego ulubiona gwiazda? Mały Tim zmartwił się również, więc postanowił ją odnaleźć. W poszukiwaniach towarzyszą mu Strażnik Nocy i Pasterz Kotów – odpowiedzialni za spokojny sen dzieci. Sympatyczność krągłych animowanych postaci i urocza muzyka z każdego widza czyni poszukiwacza. Dzięki wspólnej wędrówce odkrywamy: kto sprawia że rano jest rosa, że okna nocami skrzypią? dlaczego włosy po obudzeniu są potargane? kto sprawia że jest płomień w lampach? i dlaczego giną pojedyncze skarpetki? i po co świecą gwiazdy?

Jeśli noc jest czasem, kiedy ubieramy na siebie wygodne rzeczy prywatnego siebie, a role, maski, konwenanse i rozsadek równiutko układamy przy łóżku, by gotowe były na kolejny dzień, zapraszamy do spotkania ze Strażnikiem Nocy, może czuwa także nad spokojnymi snami dorosłych?

Nocturna

TAJEMNICE ŚWIATA

Pokaz eksperymentów

29 listopada 2011 r.

Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka.

Albert Einstein


Jak zaobserwować powietrze?

Który z gazów jest dla nas trujący?

Czy olej jest cięższy od wody?

Jak zrobić lód?

Dlaczego piana się nie pali?


Na te i inne pytania można było znaleźć odpowiedź podczas pokazu eksperymentów prowadzonego przez Leszka Bolewskiego – nauczyciela chemii. Bardziej świadomi niż starożytni, niemniej równie zafascynowani obserwowaliśmy to, co niewidzialne. Czarodziej - naukowiec w swoim scenicznym laboratorium zgromadził znajome przedmioty, które w zagadkowy sposób stały się rekwizytami iluzjonisty. My zaś wprowadzeni w świat zjawisk, możliwości i nauki niecierpliwie czekaliśmy na kolejną „sztuczkę”. A w głowach pojawiały się kolejne pytania – czy możliwe jest, żeby...?

Podekscytowani po raz kolejny odkryliśmy, że świat ciągle jest dla nas tajemnicą, ale widzieliśmy też, że odkrywanie tajemnic nie kończy się na ich opisywaniu, ale ustanawia pokusę zapanowania nad nimi i wykorzystania w naszym codziennym życiu. „Czyńcie sobie ziemię poddaną” – usłyszeli pierwsi ludzie. Dzisiejszy pokaz udowodnił, że od wieków czynimy to skutecznie. Czy będziemy tylko konsumentami, czy może również odkrywcami ciągle jeszcze strzeżonych przez świat tajemnic, zależy od nas. Najważniejsze, to umieć ciągle się dziwić i cięgle zadawać nowe pytania.

Relacja fotograficzna

SZKOLNA ZABAWA ANDRZEJKOWA

Żywiołowe andrzejki

30 listopada 2011 r.

Słońce i ludny niebieski zwierzyniec
Baran, Lew, Skorpion i Ryby sferyczne
Droga Mleczna, Obłok Magellana
Meteory, gwiazda przedporanna
Saturn i Saturna dziwów wieniec
Trzy pierścienie i księżyców dziewięć
Neptun, Pluton, Uran, Mars, Merkury, Jowisz

E. Stachura


Tegoroczne andrzejki związane były ściśle ze znakami zodiaku oraz astrologią. Każdy z uczniów miał za zadanie sprawdzić jakiemu zodiakalnemu znakowi jest przyporządkowany i jego symbol uczynić elementem stroju. Wszystko po to, by odkryć swoją przynależność do jednego z czterech żywiołów, które w tym roku patronuję projektowi szkolnemu. WODZIE przypisane zostały Ryby, Skorpion i Rak, OGNIOWI – Lew, Strzelec oraz Baran, POWIETRZU – Wodnik, Waga, Bliźnięta, a ZIEMI – Koziorożec, Panna i Byk. Dowiedzieliśmy się, jak bardzo astrologia wpływała na życie człowieka oraz w jaki sposób ludzie tłumaczyli sobie własne losy powiązaniem z mapą nieba.

Inauguracją był odtańczony wspólnie niezwykle żywiołowy taniec, a na czas dalszego świętowania podzieleni zostaliśmy na grupy, zgodnie z odpowiadającym nam żywiołem. Każda z grup stworzyła jednobarwnego tanecznego węża, który w tańcu przeplatał się z pozostałymi. Wreszcie, by dopełnić andrzejkowego rytuału, grupy żywiołów poddane zostały wróżbom – przestawialiśmy buty w kierunku wyjścia, aby przekonać się, kto z nas jako pierwszy ożeni się lub wyjdzie za mąż, przebijaliśmy szpilką papierowe serca, aby dowiedzieć się, jakie imię będzie nosił nasz przyszły wybranek lub wybranka, losowaliśmy spod kubeczków wróżby na przyszłość oraz wróżyliśmy sobie z kwiatów. Finałem była zabawa pod kolorową chustą, spod której losowaliśmy nasz przyszły zawód.

Wróżby jak co roku dostarczyły nam niezwykłych emocji. Zastanawiamy się tylko, na ile przepowiednie spełnią się nam w przyszłym życiu. Miło jednak czasem pomyśleć, że jakaś kosmiczna siła sprzyja naszym planom i działaniom.

Relacja fotograficzna

MIKOŁAJKOWO - SPORTOWE POTYCZKI KLASOWE

5 - 9 grudnia 2011 r.

Pierwsze MIKOŁAJKOWO – SPORTOWE POTYCZKI KLASOWE już za nami. Odbyły się w bardzo przyjaznej i sympatycznej atmosferze, w duchu sportowej rywalizacji, okraszonej przede wszystkim ogromną dawką dobrej zabawy i humoru. Emocje jakie towarzyszyły nam podczas rozgrywanych konkurencji nie zawsze dały się okiełznać, wyrażały się ukradkiem wycieranymi łzami, ale jakże szybko i wspaniale otarte zostały przez współuczestników zabawy. Dobiegające z tłumu głosy - „Nic się nie martw...”, „Głowa do góry...”, „Liczy się dobra zabawa...” – pomagały dostrzec to, co sprawia radość. Były też balsamem dla naszych dorosłych dusz, okazało się przecież, że w rzeczywistości pogoni, definiowanej wyścigiem do pierwszych miejsc życia, słowa otuchy, będące wyrazem uważności na drugiego człowieka wciąż są ważne i ciągle nie wyszły z użycia.

Przygotowane konkurencje dawały każdemu szanse na znalezienie czegoś dla siebie. Potrzebni byli ci, co szybko biegają, daleko skaczą, są silni, ale także ci, co szybko myślą i są roztropni. Czas spędzony na zmaganiach i wysiłku fizycznym, pozwolił nam choć na chwilę zapomnieć o podręcznikach i sprawdzianach i ze zdwojoną energią i naładowanymi akumulatorami wrócić do ławek szkolnych.

Gratulacje należą się wszystkim uczestnikom zawodów za sportową postawę, rywalizację w duchu fair – play, bo miedzy innymi dzięki niej kształtujemy swoje charaktery i budujemy osobowość wymagająca odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i za innych.

Mikołajkowo – sportowe potyczki klasowe zostały włączone na stałe do kalendarza wydarzeń szkolnych w Gaudium et Studium. Do zobaczenia za rok! Życzymy utrzymania świetnej kondycji, nie tylko fizycznej. Wszak „Życie ludzkie to jakby olbrzymie zawody sportowe, których jesteśmy zarówno uczestnikami, jak i widzami” (Antoni Gołubiew).

Relacja fotograficzna

OSWAJANIE SZTUKI

Zabawy dziecięce

7 - 15 grudnia 2011 r.

- Ty naprawdę nie rozumiesz, prawda? - rzekła. - Ja wcale nie chcę wszystkiego, czego pragnę. Nikt tego nie chce. Nie tak naprawdę. Co to za zabawa dostawać wszystko, o czym się marzy, tak po prostu? Wtedy to nic nie znaczy. Zupełnie nic.

Neil Gaiman Koralina


Sztuka jest już dla nas sześcio- i siedmiolatków częścią życia. Nasza wizyta w Muzeum Narodowym była kolejną przygodą, tym razem spotkaliśmy się w naszymi rówieśnikami. Okazuje się bowiem, że i dzieci są bohaterami obrazów. Olga Boznańska, Tadeusz Makowski, Stanisław Wyspiański – to tylko niektóre nazwiska malarzy, których dzieła mieliśmy okazję obejrzeć.

Zaczarowane w obrazach dzieci, bez względu na miejsce i pochodzenie potrafią cieszyć się i śmiać. Z uwagą przyglądaliśmy się temu, co robią. Wiele z dzieł tak wiernie przedstawiało nastrój zabaw, że czuliśmy się, jakbyśmy sami w nich uczestniczyli. Naszą uwagę zwracały proste przedmioty, które dawniej służyły dzieciom do zabawy. Dziś, grudniową porą z niepokojem wyglądamy Świętego Mikołaja z workiem prezentów. Czekamy na sterowane auta, gry komputerowe... Niegdyś było inaczej, proste sprzęty pobudzały wyobraźnię i pozwalały decydować o tym, czym staną się w naszych rękach. Najważniejsze jest jednak to, by umieć dzielić zabawę z innymi, wpuszczać ich do naszego świata wyobraźni, ale także odwiedzać zaskakujące czasem światy innych. Cóż nam bowiem z podróży nawet na koniec świata, jeśli o naszych odkryciach i przygodach nie ma komu opowiedzieć...

Oswajanie sztuki

MAŁE KINO

Na planie filmowym - „Scenografia i kostium – znaki czasu”

9 grudnia 2011 r.

(...) kostium jest jedynie „opakowaniem” aktora

Emil Karewicz


W grudniowy poranek pojechali do kina ciekawi, co tym razem ujrzymy na ekranie. Jesteśmy już uczniami klasy piątej, więc poradziliśmy sobie z pierwszym zadaniem – oglądają kadry z różnych filmów, określaliśmy, do jakiego gatunku należą. Szybko doszliśmy do wniosku, że podpowiada nam scenografia. Jest to słowo bardzo pojemne, obejmuje bowiem kostiumy, rekwizyty, rodzaje planów filmowych - naturalnych lub zbudowanych w wytwórniach filmowych.

Tak przygotowani oglądaliśmy film Święty Mikołaj. Sekretna historia, którego reżyserem jest Juha Wuolijoki. Film zrealizowany w surowych plenerach Finlandii opowiada o chłopcu z lapońskiej wioski. Pewnego dnia pod saniami jego rodziców załamał się lód na jeziorze, Mikołaj stał się sierotą. Mieszkańcy wioski postanowili wspólnie zaopiekować się chłopcem. Każda rodzina gościła go u siebie przez cały rok, zawsze w Boże Narodzenie Mikołaj przenosił się do następnego domu. Żeby okazać wdzięczność, chłopiec postanowił obdarowywać dzieci swoich gospodarzy własnoręcznie wykonanymi prezentami - zabawkami. Mikołaj dorastając zostaje owładnięty potrzebą sprawiania w Boże Narodzenie przyjemności wszystkim okolicznym dzieciom.

Śledząc losy bohatera, mogliśmy obserwować, w jaki sposób prosta scenografia, odpowiednio dobrane rekwizyty i kostiumy budują nastrój filmu. Daleka od hollywoodzkiego wzorca opowieść nie tylko pokazuje nam, skąd wziął się zwyczaj dawania prezentów, ale także trudne życie na północy naszego kontynentu oraz ludzką dobroć i solidarność.

Wyszliśmy z kina wprowadzeni w nastrój świąteczny, choć trochę zamyśleni. Tak to już jednak bywa, że życie odczuwamy intensywnie i nie zawsze w radosnych barwach, ale to właśnie pozwala cieszyć się jego smakiem.

Małe kino

MAŁE KINO

Filmowe sekrety - „Od scenariusza do montażu”

14 grudnia 2011 r.

Prostota, jasny komunikat, umiejętność budowania napięcia, porozumienie z reżyserem. Co jest najważniejsze? Doprawdy trudno to zawrzeć w jednym słowie. Wydaje mi się jednak, że to, co najprostsze, ma największą siłę rażenia. Ale film to praca zbiorowa. Na końcowy efekt muszą się złożyć zabiegi i talent wielu osób.

Thelma Schoonmaker


My trzecioklasiści znani jesteśmy z tego, że lubimy dociekać prawdy i zadajemy mnóstwo pytań na każdy temat. Kino jest fascynującym tematem do rozmowy, dlatego nasza kolejna wizyta w Kinie Muza stała się pretekstem do postawienia kolejnych: Jak wygląda kabina operatora? Jak to się dzieje, że film nagrany na taśmie widać na tak dużym ekranie? Jak powstaje film animowany?

Spotkanie pozwoliło nam poznać etapy powstawania filmu od scenariusza do montażu, zwiedziliśmy również kabinę operatora i mogliśmy porozmawiać z niezwykle sympatycznym panem operatorem, który okazał się mistrzem cierpliwości. Dopełnieniem spotkania była projekcja filmu Artur i Minimki - animowanej adaptacji powieści Luca Bessona z głosami gwiazd muzyki - Madonny, Davida Bowie, Snoop Doga. Dziesięcioletni Artur staje oko w oko z bezwzględnym przedsiębiorcą, pragnącym zagarnąć piękny dom babci chłopca. Zadanie uratowania domu jest trudne, ale Artur liczyć może na pomoc Minimków. Jego dziadek, który zaginął przed laty w tajemniczych okolicznościach, zostawił mu bowiem księgę ze wskazówką jak trafić do niezwykłej krainy malutkich stworków. Historia niezwykle ciekawa, nie tylko dla małego widza, jeśli więc jeszcze jej nie znacie, zachęcamy Was do obejrzenia przygód Artura.

Małe kino

OSWAJANIE SZTUKI

Weduta – widoki miasta

15 grudnia 2011 r.

W grudniu czwartoklasiści wybrali się na zajęcia do Muzeum Narodowego. Tytuł spotkania brzmiał „Weduta”, nazwa zaś wydała nam się interesująca – część z nas właściwie rozszyfrowała jej znaczenie, ale dla niektórych brzmiała bardzo tajemniczo. Według Słownika języka polskiego weduta to obraz, rysunek lub sztych z widokiem miasta. I rzeczywiście, oglądaliśmy rozmaite widoki miast przedstawione na malarskich płótnach. Obrazy zasadniczo różniły się od siebie − niektóre namalowane zostały niezwykle realistyczne, przedstawiały realnie istniejące miasta, inne były dużo bardziej abstrakcyjne i dopiero po wnikliwej ich analizie udało nam się dostrzec cechy charakterystyczne dla miejskiego widoku. Wszystkie natomiast łączyły pewne wspólne elementy – charakterystyczna zabudowa, duża ilość ludzi. W zależności od położenia i funkcji danego miasta, różniły się one wyglądem – miasto portowe, miasto położone wewnątrz lądu czy miasto położone na wodzie (Wenecja).

Dzięki tym zajęciom dowiedzieliśmy się, że warto przyglądać się malunkom na płótnie oraz że bezkształtna na pozór plama barwna może okazać się ukrytym rysunkiem rzeczywistego miejsca. Z każdą wizytą w Muzeum stajemy się więc coraz baczniejszymi obserwatorami sztuki.

Weduta

„Ozdoby z marzeń” – SPEKTAKL ŚWIĄTECZNY

14-19 grudnia 2011r.

Boże Narodzenie - czas ciepłych życzeń, dobrych uczynków, życzliwych myśli. Czas, kiedy łatwiej się uśmiechać, łatwiej zapominać zło, cieszyć się nikłą iskierką nadziei, dzielić się choćby okruchem szczęścia. To także czas, w którym znowu przypominamy sobie, co tak naprawdę jest największą wartością naszego życia, do czego powinniśmy nabrać dystansu, a co docenić bardziej, zanim wypełni się nasz czas.

Staraliśmy się, aby właśnie o tym, co ważne (nie tylko w czasie Bożego Narodzenia), były nasze spektakle. Każda klasa pracowała nad swoją częścią przedstawienia. Powstały w ten sposób cztery bloki tematyczne, które prezentowaliśmy podczas czterech uroczystych wieczorów.


Bombki pełne życzeń

Pierwszy wieczór był opowieścią o tym, jak zagościł w domach zwyczaj strojenia drzewka. Widzowie słuchali życzeń, które rodziły się pod choinką i wypowiadane na scenie, zapadały głęboko w serca wszystkich. Uroczysty nastrój wigilijnego wieczoru najstarsi uczniowie wyrażali słowami Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, niosąc je powstałą na scenie ulicą - „Ulicą Wielkiej Kolędy”.

Wystąpiły klasy:

1d - Skąd się wzięła choinka

2a - Życzenia z gwiazdą w dłoni

2c - Nasze bombki

6a - Ulica Wielkiej Kolędy


Na krańcach świata

Drugiego wieczoru mali aktorzy zabrali nas na wyprawę przez różne kontynenty, aby opowiedzieć o tym, jak różne są wigilijne zwyczaje na odległych krańcach świata. Z Polski wybraliśmy się zatem na australijską plażę, potem do krainy Eskimosów, na ulice Peru i wreszcie do afrykańskiej wioski. Ta niezwykła podróż okazała się tylko snem chłopca, który po niesamowitych przygodach obudził się w swoim polskim domu. I chociaż jego przeżycia były tylko snem, wiedział już dobrze, że niezależnie od tego, jakie potrawy znajdą się na stole, jakie śpiewamy kolędy, jaka pogoda jest za oknem, na jakim krańcu świata jesteśmy – najważniejsze jest, aby byli z nami najbliżsi, bo właśnie tam jest nasz dom i to, co najważniejsze w życiu każdego z nas.

Wystąpiły klasy:

0a – Australia

1a – Grenlandia

2b – Peru

5a – Afryka


W poszukiwaniu Ducha Świąt Bożego Narodzenia

Trzeci wieczór był czasem, kiedy zwierzęta przemówiły ludzkim głosem. Ale, że była to opowieść świąteczna, nikt się temu nie dziwił. Zwierzęta opowiedziały wzruszającą historię o tym, jak tuż przed świętami, nigdzie w okolicy nie można było znaleźć Ducha Świąt. Nie było go w domu, nie było w mieście, szukano w lesie, nad wielką wodą... Towarzyszyły bohaterom rozmaite dramatyczne przygody, aż w końcu okazało się, że szukano nie tam, gdzie trzeba. Duch Świąt mieszka tam, gdzie ludzie zamiast biec w pośpiechu na oślep, pomagają sobie wzajemnie, zamiast się kłócić, są wyrozumiali, zamiast patrzeć z ukosa, obdarowują się życzliwym uśmiechem. Duch świąt zamieszka w każdym z nas, jeśli tylko zechcemy go przyjąć.

Wystąpiły klasy:

0b, 1c, 2e, 3a


Znaleźć człowieka w człowieku

Ostatni wieczór świątecznych spektakli nie mówił już o świątecznych zwyczajach, regionalnych tradycjach, ani o kolędowaniu, czy narodzinach Dzieciątka. Mówił o nas samych. Mówił o człowieku – jak się rodził, jak zmagał z rzeczywistością, jak cierpiał, gdy tracił, jak znów znajdował nowy powód do radości. Jak zamykał się w swojej samotności i jak uczył się otwierać na innych. Jak próbował dzielić się sobą i dawać siebie światu. Święta Bożego Narodzenia były doskonałym momentem, aby przyjrzeć się temu, na co zwykle nie wystarcza czasu.

Wystąpiły klasy:

1b - Kolory ludzi

2d - Opowieść zimowa

0c - Serce w butelce

4a - Znaleźć człowieka w człowieku. Cz. 1.

1g - Znaleźć człowieka w człowieku. Cz. 2.


MAŁE KINO

Filmowe sekrety - „Przepis na bajkę”

2 stycznia 2012r.

Lwy powinny być silne, ale łagodne, jak w kreskówce Disneya. One jednak takie nie są, a kiedy zachowują się jak lwy, masz im za złe, że nie są bajkowymi zwierzątkami z twojej wyobraźni. Rosyjskie niedźwiedzie nie wkładają kapeluszy i nie jeżdżą na rowerach. Ani nie śpią razem ze Złotowłosą. To ludzie zmuszają je, żeby odstawiały tę błazenadę w cyrkach, filmach i bajkach dla dzieci. Oczywiście, jedne są bardziej potulne czy dzikie, a inne mniej, ale wszystkie zawsze pozostaną niedźwiedziami. Więc nie odwracaj się do nich tyłem. A nawet nie podchodź. To proste. Nie one cię okłamują - to ty je kłamliwie postrzegasz.

Jonathan Caroll


Spotkanie z bajką czy baśnią? Na to pytanie próbowaliśmy odpowiedzieć podczas ostatniej wizyty w kinie MUZA. Przedmiotem dyskusji były wspomniane wyżej utwory literackie oraz ich cechy i funkcje, które staraliśmy się wskazać. Tajemniczość baśni, nieznane czas i miejsce akcji mają budzić naszą wyobraźnię, abyśmy mogli się przenieść do zaczarowanego świata, zamieszkanego przez fantastycznych bohaterów i pełnego magicznych przygód. Bajka natomiast nie zawiera fantastycznych zdarzeń, ale zawsze niesie ze sobą morał.

Film „Czarodziejka Lili, smok i magiczna księga” zawiera zarówno elementy baśni, jak i bajki. Surulunda – starsza czarodziejka, opiekunka magicznej księgi oraz smok Hektor szukają następczyni, która zaopiekuje się księgą, stawiając dzielnie czoło złemu Hieronimusowi, który od wielu lat stara się ją wykraść. Hektor wraz z księgą trafiają do domu Lilii. Początkowo dziewczynka wykorzystuje zaklęcia i magiczną moc do osiągania osobistych celów: złośliwym koleżankom doczepia ogony, unika klasówki wypowiadając zaklęcie, które powoduje zalanie klasy wodą. Smok Hektor tłumaczy jej, że czarodziejka nie może używać czarów do czynienia innym ludziom przykrości. „Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe” − czy to morał z filmu? Tak, ponieważ magiczna moc ma służyć walce ze złem. Księga dostaje się w ręce Hieronimusa, który hipnotyzuje świat. Na szczęście tylko dorośli ulegają jego mocy i stają się jego wiernymi sługami. Jedyną szansą na uratowanie świata jest walka dzieci, które są odporne na hipnozę. Dziewczynka nie jest w stanie walczyć w pojedynkę. Wybiera kilku przyjaciół, by przeciwstawić się Hieronimusowi. Tylko wspólnymi siłami mogą oni uchronić świat przed złem.

I choć każdy marzył lub marzy o niezwykłej mocy i możliwości wpływania na losy swoje i świata, każda taka opowieść pokazuje, że tak naprawdę wszystko zależy od naszych wyborów i odwagi ponoszenia za nie odpowiedzialności.

Małe kino

BIAŁA SZKOŁA      9 – 13 stycznia 2012 r.

Poniedziałek

9 stycznia 2012 r.

Nowy Rok rozpoczął się obfitością wydarzeń, wielu z nas po raz pierwszy zapakowało z rodzicielską jeszcze pomocą podróżne walizki i całkiem sami wyruszyliśmy na poszukiwanie wrażeń i przygód. Jesteśmy bardzo dumni i szczęśliwi, bo obdarowano nas zaufaniem. Spędzimy ten czas z koleżankami i kolegami. Już podróż i pierwszy dzień pokazały, że potrafimy sobie poradzić, sprawnie zorganizować i cieszyć się rozmowami, żartami, chwilą...

Biała Szkoła okazała się nieco jesienna, ale być może trochę dzięki temu trasa przebiegła sprawnie i do Warszawy dotarliśmy zgodnie z planem. Jak prawdziwi podróżni mieliśmy kontrolę nad wszystkim, co się dzieje i nie traciliśmy czujności! Podczas jazdy autokarem ktoś stwierdził: „Odnoszę wrażenie, że kręcimy się w kółko”... Gdy Pan pilot opowiadał o zabytkach, które zobaczymy w Warszawie zapytaliśmy - na wszelki wypadek oczywiście – czy zobaczymy też Mur Chiński?... Żeby Pan kierowca nie zawahał się, dokąd jechać, gdy wjeżdżaliśmy do stolicy ktoś czujny i życzliwy podrzucił: „Panie kierowco, do Warszawy to prosto!”... Sami więc widzicie, że choć podróżujemy w takim gronie po raz pierwszy, nie damy sobie w kaszę dmuchać i jesteśmy bardzo uważni.

Gdy dojechaliśmy do Warszawy – my pierwszaki, drugaki i trzeciaki – przyjęliśmy zaproszenie Stanisława Augusta do Łazienek. Chociaż dzień szary i ponury, park powitał nas z dostojeństwem. Na powitanie wybiegły nam zwinne wiewiórki, które biegając wokoło, pozowały do zdjęć, czujnie obserwowały nas spokojnie przechadzające się pawie. Król Stanisław August, dla którego Łazienki zbudowano, zapraszał nas na Czwartkowe obiady (już wiemy, że jadali obiady także w inne dni, a to określenie ma zupełnie inne znaczenie), a Fryderyk Chopin niezmiennie namawia do wysłuchania poloneza. Byliśmy trochę rozczarowani, że w Pomarańczarni nie ma pomarańczy, a z Powozowni nie wyjechały paradnie powozy, ale wiele rzeczy nas pewnie jeszcze zadziwi. Naszej uwadze nie umknęły też Cztery pory roku – posągi trwające od lat na szczycie fasady Łazienek oraz tympanon z godłem Polski ze Sławą z jednej i Pokojem z drugiej strony. Miło było po podróży pospacerować po pięknym parku. Nasza wyobraźnia nadawała mu kolory wiosenne, letnie i zimowe, dzięki temu park ożywał gwarem przyrody, zapraszał do zabawy, która – choć tylko w wyobraźni – jest zawsze czymś niezwykłym i radosnym. Tylko w niektórych z nas pozostała wątpliwość:: „Co to za Łazienki, bez łazienki!”.

W inną stronę skierował się ostatni autokar. My, uczniowie klas czwartej, piątej i szóstej, zostaliśmy zaproszeni w inne miejsce. Odwiedziliśmy sale, w której odbywają się obrady Sejmy i Senatu RP. Najpierw formalności, przepustki i podejrzliwy wzrok tych, którzy chronią bezpieczeństwa posłów i senatorów, przejście przez bramkę ochrony i wreszcie spacer po salach parlamentu. Poznaliśmy tajemnicę laski marszałkowskiej, lewej i prawej strony sali, rolę stenotypistek, przycisków przy pulpitach i klucza, według którego rozpoznać można, kto jest kim. W budynku sporo dziennikarzy, choć trochę byliśmy rozczarowani, że na korytarzach minęliśmy jedynie jedną, znaną nam dobrze w telewizji osobę.

Po pierwszych spotkaniach z Warszawą, która od razu pokazała nam, dlaczego jest stolicą, jak i kto ustanawiał i ustanawia w Polsce prawo, zajechaliśmy do hotelu. Chyba pierwszy raz widział tyle młodych i młodszych ludzi na raz, bo pracownicy uśmiechali się do nas i przyglądali z zaciekawieniem. Trochę już zmęczeni z ulgą siedliśmy na naszych łóżkach. Po naleśnikowej kolacji jeszcze spotkania, zasady, rozpakowywanie, zabawy i powoli, niepostrzeżenie zaczynał otaczać nas sen. Wyłaniał się z walizek, z troskliwie zapakowanych przez Rodziców ręczników, piżamek, przytulanek. Jeszcze bajka, jeszcze opowieść i mogliśmy poddać się snom. Zasypaliśmy myśląc o najbliższych, bo martwimy się, czy dają sobie bez nas radę. Tęsknimy, ale dzięki temu tym mocniej przytulimy się do nich szepcząc na uszko o tym, co się wydarzyło.

Relacja fotograficzna

BIAŁA SZKOŁA      9 – 13 stycznia 2012 r.

Wtorek

10 stycznia 2012 r.

Nastał wtorkowy poranek. Otwieraliśmy oczy z nadzieją na śnieg lub przynajmniej blady uśmiech słońca. Żadne z nich nie pojawiło się na niebie, ale szybko o tym zapomnieliśmy, bo po śniadaniu wyruszyliśmy na kolejną wyprawę. Czas zdradzić pewną tajemnicę – ponieważ żadne miejsce nie jest w stanie poradzić sobie z tak ogromną gromadą gości, wraz z pilotami autobusu planujemy swój dzień troszkę inaczej. Podzieleni jesteśmy na 4 grupy, które nazwiemy wyprawami: A czyli klasy 1a, 1b i 1c, B czyli klasy 2c, 2d i 2e, C czyli klasy 2a, 2b i 3a oraz D czyli klasy 4a, 5a, 6a. Opowiemy więc o tym, co przeżyliśmy w porządku naszego podróżowania.


Wyprawa A

Po obfitym śniadaniu jesteśmy znowu w autokarze. Ruszamy na podbój Warszawy. Mijamy Pałac Kultury i Nauki. Widoczny na im zegar z oddali wydaje się być niewielkim kółkiem, a w rzeczywistości to zegar o średnicy ok. 6 metrów! Jedziemy do ogrodu Saskiego, gdzie zobaczymy m.in. Grób Nieznanego Żołnierza. Grobu strzegą dwaj żołnierze, którzy stoją na baczność i nie mówią ani słowa, choć do nich machamy i uśmiechamy się. Żołnierze są tacy poważni, ponieważ chronią czci innych poległych w czasie wszystkich wojen żołnierzy. Na placu przed Grobem Nieznanego Żołnierza stoi krzyż na pamiątkę wizyt Jana Pawła II.

Z placu widać także budynek największego w Polsce teatru – Teatru Wielkiego. Mijając ulicę Kozią zatrzymujemy się przy kawiarni „Telimena”, której częstym bywalcem był Fryderyk Chopin. Na jego pamiątkę, w Warszawie poustawiane są ławki, które gdy się je przyciśnie, odgrywając fragmenty utworów słynnego kompozytora. Idąc Krakowskim Przedmieściem w kierunku Uniwersytetu Warszawskiego mijamy Pałac Prezydencki, którego strzegą lwy i książę Józef Poniatowski z mieczem, siedzący na koniu. Za bramą Uniwersytetu Warszawskiego spotykamy Pomnik Studenta siedzącego na ławce. Kto go dotknie będzie miał szczęście w nauce. Wszyscy chcemy go dotknąć, a nawet przytulić lub podnieść. Spacerując dalej spotykamy jeszcze jedną wielką postać – jest to Mikołaj Kopernik trzymający naukowe przyrządy - cyrkiel i sferę armilarną (bardzo trudne słowo, spróbujemy je zapamiętać, ale z pewnością będziemy potrzebowali przypomnienia, co oznacza słowo - równik czy elipsa). Przez chwilę idziemy Nowym Światem, ale on wcale nie jest nowy! To jedna ze znanych warszawskich ulic. Nasza ścieżka spacerowa prowadzi nas na spotkanie ze Złotą Kaczką, która ma na głowie drewniany domek.

Oj, wygłodnieliśmy i zmęczyliśmy się bardzo. Odpoczniemy i odzyskamy siły podczas obiadu w nowoczesnej bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego. Uff! Ale dzień, a przed nami jeszcze wycieczka do Sejmu i Senatu.

Po budynku Sejmu i Senatu oprowadzała nas Pani przewodnik. Widzieliśmy dziennikarzy, polityków i nawet zasiedliśmy w salach obrad posłów i senatorów, gdzie widzieliśmy miejsca wyznaczone dla Marszałka, Prezydenta i przedstawicieli różnych partii. W sali Senatu dowiedzieliśmy się o lustrze weneckim, za którym mieści się studio telewizji nagrywające obrady. Widzieliśmy też laski marszałkowskie, które pomagają w prowadzeniu obrad. Skoro są takie skuteczne, może czasem przydałyby się też naszym paniom podczas lekcyjnych dyskusji?

Zmęczeni trochę, ale pełni wrażeń wróciliśmy do hotelu. A tu zabawy, rozmowy, zadania i radość, że jesteśmy razem, że świetnie dajemy sobie radę, że potrafimy spędzać z sobą czas.


Wyprawa B

Dzisiejsza wyprawa do parlamentu pozostawiła wielu z nas z pytaniami, czy przypadkiem zawód strażaka, weterynarza czy architekta to na pewno dobry pomysł? Może warto pomyśleć o zmianie planów?... Zastanawiacie się z pewnością skąd w nas takie wątpliwości? To proste – odwiedziliśmy dziś Parlament RP. Okazało się, że niełatwo wejść do budynku − najpierw trzeba było otrzymać przepustkę, potem przejść przez bramkę, by dostać się do sali sejmowej czy senackiej. Wyglądaliśmy bardzo dostojnie. Dowiedzieliśmy się, że najważniejszą osobą podczas obrad jest marszałek i posiada laskę marszałkowską, którą stuka, gdy obrady rozpoczynają się lub kończą. Gdy przechadzaliśmy się korytarzami co krok mijaliśmy bardzo zajętych dziennikarzy telewizyjnych, ale także znanych z telewizji polityków – Marka Borowskiego, Jarosława Kaczyńskiego, Leszka Millera, Jana Tomaszewskiego, Marka Kuchcińskiego. Obejrzeliśmy makietę budynków, tablice pamiątkowe – jedna z nazwiskami posłów, którzy zginęli w czasie II wojny światowej, druga − z nazwiskami ofiar katastrofy w Smoleńsku, a obiad zjedliśmy w restauracji domu poselskiego. Dumnie spełnialiśmy rolę ambasadorów Poznania i Szkoły, pytano nas też, czy może jesteśmy młodymi posłami? Na razie nie możemy, ale kto wie...

Z pełnymi brzuchami wyruszyliśmy na spacer po Ogrodzie Saskim – dwustuletnia fontanna, ławka z muzyką Chopina, posąg Marszałka Piłsudskiego, grób Nieznanego Żołnierza. Znów dopisało nam szczęście, bo widzieliśmy na zmianę warty! Dalszy spacer wiódł nas Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem, po spotkaniu z sercem Chopina w Kościele św. Krzyża, „spotkanie” na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego ze Studentem, którego dotknięcie ma nam zapewnić powodzenie w nauce. Po drodze hotel Bristol zbudowany na dawnym średniowiecznym cmentarzu (podobno hotelowych gości nawiedzają duchy!). Pałac Prezydencki, a przy nim – jak co miesiąc obrońcy Krzyża, chwila rozmowy z Adamem Mickiewiczem, spojrzenie na kamienicę, w której mieszkał Fryderyk Chopin zanim wyjechał z Polski...

Po długim, ale pełnym wrażeń dniu wróciliśmy do hotelu, by oddać się wspólnej zabawie, pracy, trochę odpocząć. Jutro kolejny dzień, ciekawi jesteśmy, co nam przyniesie.


Wyprawa C

Dzień rozpoczęliśmy od spaceru po Placu marszałka Józefa Piłsudskiego. Mogliśmy stanąć w miejscu, które znaliśmy dotychczas tylko z telewizji – przy Grobie Nieznanego Żołnierza. To niesamowite wrażenie, jak inaczej wygląda to miejsce na tle codzienności, a jak dumnie podczas świąt. Uważnie przyjrzeliśmy się tablicom, odkryliśmy, że jest to grób wszystkich żołnierzy, którzy zginęli w walce o ojczyznę od początki naszej polskiej historii. Wędrując dalej ulicami miasta co chwilę spotykaliśmy coś, co zwracało naszą uwagę, czasem zaskakiwało czy dziwiło – kościoły, Belweder, Uniwersytet Warszawski i jego biblioteka, kamienica, w której mieszkał Fryderyk Chopin i szkoła, do której uczęszczał, Ministerstwo Sportu... Podczas spaceru przypomnieliśmy sobie postacie wielkich Polaków – księcia Józefa Poniatowskiego, Adama Mickiewicza, Mikołaja Kopernika. Przy pomniku tego ostatniego przenieśliśmy się na chwile w kosmos, a to za sprawą planet „krążących” po swych orbitach wokół pomnika. Kontynuując wyprawę „szklakiem” astronoma dotarliśmy do Centrum Nauki Kopernik. Najpierw obiad a potem – wspaniała zabawa! Spotkanie z nauką i techniką, których przede wszystkim można dotknąć, doświadczyć przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Zachwyciło nas wszystko, ale najbardziej robot, z którym można porozmawiać, jeżdżenie autem, na którym było napisane „Piłeś, nie jedź”, energia wydobyta dzięki sile naszych mięśni, ogromna bańka, w której byłyśmy, magnes, zrzucanie kalorii i wyciskanie pryszczy, pole elektromagnetyczne, samoloty zasilane energią słoneczną, biegi na czas, po prostu wszystko!

Dzień pełen wrażeń zakończyliśmy zakupami i wieczornymi zabawami. Ciekawe, co spotka nas jutro!


Wyprawa D

Nasz dzień zaczął się nieco inaczej – szóstoklasiści pisali próbny Sprawdzian po szkole podstawowej. Autokar zawiózł ich do specjalnie przygotowanej sali, by w ciszy, przy wygodnych stołach mogli zmierzyć się z zadaniami. Trzymaliśmy kciuki, szóstoklasiści wyszli zadowoleni (chyba przede wszystkim dlatego, że mają to już za sobą) i mogliśmy wyruszyć w drogę.

Rozpoczęliśmy od spaceru po Warszawie, podobnie jak nasi młodsi koledzy – Ogród Saski, Grób Nieznanego Żołnierza, Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, Uniwersytet i rozpaczliwe powitanie z wiecznym studentem, aby zabezpieczyć się przed wszelkimi niepowodzeniami w szkole. Po spacerze – tak bardzo oczekiwane Centrum Nauki, a w nim spotkania z fascynującymi tajemnicami świata, zaklętymi w szumiących, zgrzytających, świszczących, chlupoczących maszyneriach. Niektórzy z nas – zachwyceni jak dziecko w fabryce zabawek – biegaliśmy niespokojnie, żeby wszystkiego dotknąć, czegoś nie przeoczyć; inni – metodycznie, zgodnie z mapką wybieraliśmy interesujące ich miejsca, jeszcze inni próbowaliśmy różnych eksperymentów, odkrywając swoje zainteresowania. Każdy zapamiętał coś innego: czwartoklasiści – robota, „magiczne” sztuczki i wir ognia, sterowanie helikopterem, robienie baniek, rakietę na wodór, siłowanie na rękę, laserową harfę, na której można grać bez strun; piątoklasistki – „Drabinę Dawida”, symulację trzęsienia ziemi, „Łóżko fakira”; dostrzegły jednak, że „bawiąc się również się uczyłyśmy”; piątoklasiści – właściwie trudno się zdecydować, ale oprócz „Łóżka fakira” wspominają „Latający dywan”. Szóstoklasiści ocenili czas w Centrum pozytywnie: „zdziwiło nas ogniste tornado”, zauważyli też, że ceny w sklepiku z grami i zestawami do eksperymentów były bardzo wysokie.

Po wrażeniach naukowych obiad, a potem kolejna – choć niezapowiedziana atrakcja. Okazało się, że niedaleko znajduje się Muzeum Fryderyka Chopina. Może nie wszyscy z nas to melomani, ale z zainteresowaniem oglądaliśmy multimedialną ekspozycję. Muzeum urządzone z wielkim smakiem wprowadza w wyjątkowy nastrój, mimo wielości ludzi można było spokojnie odsłuchać zarówno wybranych przez siebie informacji, jak i muzycznych utworów. Dla sporej grupki była to prawdziwa przyjemność. Żałujemy, że nie działał twister, ale „kanapa rekompensowała nam długi spacer po ulicach Warszawy”.

Powrót do hotelu poprzedzony był zakupami, zaimponował nam też widziany z okien autokaru Stadion Narodowy. Potem kolacja, wspólny wieczór – rozmowy, zadania, zabawy...

Relacja fotograficzna

BIAŁA SZKOŁA      9 – 13 stycznia 2012 r.

Środa

11 stycznia 2011 r.

Trudno uwierzyć, że nadszedł wieczór, a za nami już trzeci dzień Białej Szkoły. Dzień jak zwykle pełen wrażeń, choć dziś zakończony dłuższymi spotkaniami klas i działaniami projektowymi.

Wyprawa A

Po walce z podkolanówkami i gorączkowych poszukiwaniach butów oraz kluczy, ruszamy. Dziś zaczynamy zwiedzanie od Zamku Królewskiego, gdzie będziemy mieli, uwaga, uwaga – lekcje muzealne. Tematy tych spotkań to: Zamek 1001 drobiazgów (1c), Skarbiec Króla Jegomości (1a), Pałac z 1001 nocy (1b). Podczas tych zajęć poznaliśmy różne zakamarki Zamku i przenieśliśmy się w czasie. Może nie chcielibyśmy zostać tam na zawsze, ale taka przygoda raz na jakiś czas to prawdziwa przyjemność.

Podczas każdej podróży do miejsca zwiedzania nasz pilot wycieczki, p. Janusz, zwraca uwagę na mijane obiekty np. Stadion Narodowy, albo mówi, że mosty tak jak my mają imiona i np. ten który mijamy to most Poniatowskiego a ten drugi to most Piłsudzkiego. Zatrzymujemy się przy Kolumnie króla Zygmunta, który to przeniósł stolicę Polski do Warszawy. Król Zygmunt trzyma w jednej dłoni krzyż, a w drugiej miecz. Przed wejściem do zamku dowiadujemy się dlaczego zamek jest zamkiem i kiedy powstał? Ktoś mówi, że w 2008 roku, ale to nieprawda. Zamek Królewski zbudowano ok. 400 lat temu.

Lekcje muzealne były ciekawe. Każda z klas miała swojego nauczyciela który oprowadzał nas po salach. Siadaliśmy na podłodze by słuchać, pytać i odpowiadać na pytania. Choć było kilka rzeczy, które mogliśmy powąchać lub potrzymać w dłoni, to przez cały czas lekcji trzeba było bardzo uważać, żeby nie dotykać eksponatów, co bywa trudne, szczególnie wtedy kiedy kuszą tajemnicą, co jest po drugiej stronie, pięknem i kunsztem wykonania.

Po wyjściu z Zamku zwiedzaliśmy okolice Starego Miasta. Zatrzymaliśmy się przy domu meteorologa Antoniego Magiery, którego podobizna jest wyryta na murze kamienicy. W miejscu, gdzie dawno temu żył Bazyliszek przyłożyliśmy ucho do kamienia, a z miejsca nieistniejącej już Wieży Marszałkowskiej zeszliśmy wąskimi schodkami na krótki spacer wzdłuż murów miejskich Warszawy, udając się w kierunku Góry Gnojnej, z której wypatrywaliśmy Z.O.O. i pływających w nim dwóch rekinów. Wycieczkę po Starym Mieście zakończyliśmy przy dzwonie na ul. Kanonia. Chwytaliśmy się dzwonu lewą ręką i wymyślaliśmy życzenie i – aby zaklęcia dopełnić – skakaliśmy do tyłu aby życzenie się spełniło. Po powrocie do hotelu postanowiliśmy narysować do listy do domu. Przywieziemy je ze sobą, by nie zaginęły gdzieś po drodze.


Wyprawa B

Nasza wizyta na placu zamkowym i lekcja w Zamku Królewskim przeniosła nas jakby w inny świat. Znaleźliśmy się wśród przepychu, piękna ale i symboli. Dowiedzieliśmy się, dlaczego wokół pełno złota i czerwieni – wiemy już, że oznaczają władzę i bogactwo państwa. Wrażenie dopełniła piękna, błyszcząca i błyskająca tysiącami lampek choinka.

A potem Starówka, a na rynku przechadzający się szlachcic, kataryniarz... Wreszcie nadeszła też długo wyczekiwana chwila - kupujemy pamiątki! Wyposażeni w torby i torebki wiernie strzegące bezpieczeństwa naszych „skarbów” oglądaliśmy kamieniczki kupieckie, przeszliśmy przez Bramę Rzeźnicką, by pospacerować przy dawnych murach miasta. W nastroju pięknie oświetlonej wieczornej Warszawy doszliśmy na ulicę Krzywe Koło i tam poznaliśmy legendy warszawskie – o Bazyliszku (wiecie, że zostawił odcisk pazurów na miejskim murze?), o Złotej Kaczce, o Syrenie. Wokół pomnika tej ostatniej - piękna iluminacja. Nie mogliśmy też przegapić okazji, by wzmocnić szanse na spełnienie marzeń − wszyscy więc dotykaliśmy dzwonu. Jeszcze pierwsza siedziba KEN, największa kamienica w Polsce i wracamy do hotelu.

Popołudnie i wieczór mogliśmy już spędzić pracując nad stworzeniem definicji miasta. Wiele już o nim wiemy, choć niełatwo jest to wszystko zawrzeć w jednym haśle. Ale jak ze wszystkim, także dziś sobie poradziliśmy. Odnaleźliśmy elementy składające się na miasto i rysowaliśmy je w grupach. Potem już tylko wspólny czas z koleżankami i kolegami i wieczorne przygotowanie do spotkania ze snami.


Wyprawa C

Dzisiaj spojrzeliśmy na Warszawę z lotu ptaka. Wjechaliśmy na 30. piętro Pałacu Kultury i Nauki i naszym oczom ukazała się wspaniała panorama miasta. Już budynek Pałacu Kultury i Nauki zrobił na nas ogromne wrażenie. Nie mogliśmy uwierzyć, że to najwyższy gmach w Polsce!

By nasze emocje nie opadły, pojechaliśmy do następnego gmachu – gmachu Telewizji Polskiej. Jest niesamowity, pełen tajemnych korytarzy, elektroniki i ludzi, których na co dzień widujemy na szklanym ekranie, a tu nagle... przechodzą obok nas, obcy, ale znajomi, niedostępni a tu na wyciągnięcie ręki. Aż zakręciło nam się w głowach od tych wrażeń. Dobrze, że był z nami pan Tomek i uwiecznił wszystko (moglibyście nam nie uwierzyć i zrzucić wszystko na karb dziecięcej wyobraźni). Byliśmy pod takim wrażeniem, że po powrocie do hotelu sami stworzyliśmy Studio TVP6. Program, który nadaliśmy na antenie naszej telewizji nosił tytuł „Gaudiumości z Warszawy”. Kolejni prezenterzy przedstawiali swoje sprawozdania z najważniejszych wydarzeń dnia. A oto skrót wiadomości:

„Dziś gmach Telewizji Polskiej odwiedzili uczniowie Szkoły Gaudium et Studium z Poznania. Najbardziej podobało mi się pomieszczenie, w którym odbywa się program „Pytanie na śniadanie” oraz studio, z którego nadawane są relacje sportowe. Największym zaskoczeniem były kamery i małe muzeum, a także ogromna choinka i kącik z zabawkami oraz plac dla dzieci. Gości zdziwiło miejsce, w którym są kukiełki z dawnych bajek. Drugoklasiści odwiedzili też najwyższy budynek w mieście i to, co zobaczyli zrobiło na nich wrażenie, podobnie jak to, że Pałac Kultury i Nauki ma aż 33 piętra i salę sportową”.


Wyprawa D

Jak zwykle nasze wrażenia zdominował temat jedzenia (frytki, ach dlaczego ich tak mało!), ale pamiętamy też sporo innych rzeczy. Podobały nam się oglądane w Pałacu Kultury i Nauki szkice Leonarda da Vinci np. maszyna wielokulowa; wczoraj w centrum Kopernik też była wystawa poświęcona temu konstruktorowi i artyście. Jak przystało na dobrych obserwatorów dostrzegliśmy, że winda w Pałacu Kultury i Nauki wjechała na 30. piętro szybciej niż winda w naszym hotelu wjeżdża na siódme. Widok na Warszawę widziany z góry dopełniony został refleksją dopiero później, kiedy w Muzeum Powstania Warszawskiego zobaczyliśmy film pt. „Miasto ruin”. Wrażenie zrobiło to, że tak piękne miasto zostało doszczętnie zniszczone, przeraziła nas też liczba zabitych. Dopiero wtedy uświadomiliśmy sobie ile wysiłku i determinacji wymagało odbudowanie, zrekonstruowanie Warszawy.

Muzeum Powstania Warszawskiego było ważnym wydarzeniem dnia. Zaprasza gości nastrojem, autentycznością osiąganą dzięki możliwości dotykania niektórych eksponatów, multimedialności miejsca. Zaciekawieni kolekcjonowaliśmy kartki z kalendarza – od 1 sierpnia do 5 października 1944r. – z których dowiedzieć się możemy nie tylko o przebiegu powstania, ale także poznać życie mieszkańców miasta. W ciemnościach kanałów poczuliśmy dużo emocji - strach i zdenerwowanie. Zaintrygował nas samolot wiszący pośrodku, drukarnia powstańcza a także wszelkie urządzenia i broń konstruowane przez powstańców. Wielu z nas przypomniało sobie atmosferę naszego czerwcowego spektaklu (opaski, piosenki). Wyszliśmy jednak z niedosytem. Chętnie zaprosimy Was do tego miejsca, byście wraz z nami – oglądając i rozmawiając o tym, co ważne – odwiedzili tamtą rzeczywistość, która oby nigdy nie wróciła, ale która tak mocno pokazuje, co ważne i czym jest odwaga i walka o to, co kochamy i o to w co wierzymy.

Wieczór to już spotkania w klasach i prace projektowe. Nasze doświadczenia, także te zbierane podczas Białej Szkoły pozwalają nam na rozmowy o tym, czym jest miasto i jak zaprojektować miasto idealne, jak znaleźć w nim miejsce dla siebie, jak współistnieć z innymi. Wszystko, co robimy prowadzi nas powoli ku scenariuszom spektakli, które powstają z coraz większym naszym udziałem.

Relacja fotograficzna

BIAŁA SZKOŁA      9 – 13 stycznia 2012 r.

Czwartek

12 stycznia 2012 r.

Zawsze ze zdziwieniem odkrywamy, jak szybko płynie czas dobrej zabawy, spędzany w towarzystwie przyjaznych ludzi, czas pełen zdziwień, zaskoczeń i odkryć szczególnie tych, dotyczących koleżanki i kolegi, których znamy tylko ze szkoły i klasy, a teraz pokazują nam swoje nowe, często fascynujące oblicze. Wspólne zainteresowania, podobne pytania o rzeczy, które wokoło, podobne poczucie humoru... i świat staje się bezpieczny, a ludzie interesującymi towarzyszami wędrówki przez życie. A jak minął czwartek?


Wyprawa A

Czapki są? Szaliki są? Rękawiczki mamy? Jedziemy! Kierunek Pałac Kultury i Nauki. Mijamy znane nam już Łazienki Królewskie a w nich pomnik Chopina. Przez chwilkę widać też Sejm i Senat, który zwiedzaliśmy przedwczoraj. Pan Janusz mówi nam, co to jest ambasada i wskazuje na Plac Trzech Krzyży i palmę na rondzie De Gaulle'a. Dowiadujemy się też w Muzeum Narodowym można zobaczyć obraz Jana Matejki - Bitwa pod Grunwaldem. W tym samym momencie Naszym oczom ukazuje się salon Ferrari. Najbardziej podoba Nam się model w kolorze żółtym.

Jesteśmy na miejscu. Wjeżdżamy na 30. piętro Pałacu Kultury i Nauki. Jest tu wietrznie i deszczowo, ale podoba nam się tutaj. Na 30. piętrze jest też mała wystawa rysunków Leonarda da Vinci, o których opowiada Nam pan Janusz. Teraz czas na Nasze występy w TVP przy ul. Woronicza 17. Mijamy studio programu "Kawa czy herbata" i wchodzimy do największego studia – Studia 5 podczas przerwy programu, o rety! "Jaka to melodia?" Następnie przechodzimy do studia TVP Sport, gdzie niektórzy z nas mają możliwość zasiąść w fotelach prowadzącego i jego gości. Przechodzimy do tzw. „reżyserki” tuż obok i zasiadamy za pulpitami kamer, światła i dźwięku. W studio programu „Pytanie na śniadanie” zasiadamy wszyscy na kanapie, a w prezenterskim studio Programu 2 udzielamy wywiadu do kamery. Wizytę w TVP kończymy krótką wizytą w jego historycznym muzeum, gdzie spotykamy niektórym znanych Monikę i Kulfona.


Wyprawa B

Dzisiejszy dzień zaprosił nas na spotkanie z wiatrem i panoramą miasta. Wjechaliśmy bowiem na 30 piętro Pałacu Kultury i Nauki. Od kilku dni zastanawiamy się czym jest miasto, jakie przestrzenie się w nim spotykają, jak to jest, że wszystko „działa”, czy miasto to miejsce bezpieczne dla człowieka... dlatego spojrzenie na nie z dystansem, z wysokości było doskonałą okazją, by nasze dotychczasowe spostrzeżenia uporządkować i spojrzeć na nie w nieco innym świetle.

Drugim punktem naszego programu było Centrum Nauki Kopernik. Troszkę już czekaliśmy na ten wyjazd, ponieważ wrażenia naszych koleżanek i kolegów rozbudzały nasz apetyt na doświadczanie, eksperymentowanie, poznawanie. W Centrum dużo gości, ale i ogromne możliwości dla każdego młodego naukowca. Laboratorium biologiczne, laboratorium chemiczne, laboratorium fizyczne, pracownia robotyki – a wszystko się rusza, wszystkiego można dotknąć, wszystko sprawdzić i uruchomić. Jeśli ta wyprawa miała zachęcić nas do zainteresowania się naukami przyrodniczymi, to z pewnością się to udało.


Wyprawa C

Dzisiaj postanowiliśmy poznać trochę historii naszego kraju. W tym celu wybraliśmy się na lekcję muzealną do Zamku. Nagle znaleźliśmy się w XVIII wieku za panowania ostatniego króla Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Zobaczyliśmy małego trzyletniego chłopczyka, którego bardzo interesował świat, a który w przyszłości miał zostać królem. Wędrując po królewskich komnatach śledziliśmy życie i losy króla, ale także, a może przede wszystkim − naszego kraju. Poznając tajemnice trudnych decyzji ostatniego władcy Polski, podziwialiśmy obrazy Canaletta, dzieła wybitnych twórców, z kolekcji królewskiej, księgozbiór. W towarzystwie takiej osobistością należy się odpowiednio zachować, dlatego odebraliśmy szybką lekcję etykiety, by godnie powitać i pożegnać naszego władcę. Etykieta dość trudna i wymagająca, ale udało nam się i nawet spodobało.

Podążając śladami historii trafiliśmy na Cmentarz Powązkowski, gdzie pochowani są Polacy, którzy zasłużyli się dla naszego kraju. Zadziwiły nas wspaniałe pomniki na grobach, grobach tajemniczych, tak dalece innych od tych, które odwiedzamy z rodzicami.


Wyprawa D

Nasz dzień rozpoczęliśmy od spaceru po Starym Mieście – Barbakan, mury miejskie, rynek i legendy znane nam z lekcji polskiego – o Bazyliszku, o Złotej Kaczce, o warszawskiej Syrence. Na rynku, jak to na rynku – gołębie, które zawsze doproszę się odrobiny jedzenia.

Po spacerze – wizyta na Zamku Królewskim. Cztery szlaki przez komnaty, cztery opowieści – o ostatnim królu Polski, o władzy ale także spotkanie z mitologicznymi motywami. Nasi przewodnicy nie pozwolili choćby na chwilę nieuwagi z wielką pasją wprowadzając nas w tajniki świata sztuki, architektury czy... polityki. I tylko deszcz odbierał nam przyjemność spokojnego spaceru i urok staromiejskim kamieniczkom.

Wieczór spędziliśmy na pakowaniu naszych rzeczy, by nie zostawić w hotelu ulubionej przytulanki, fotografii mamy i taty czy nazbieranych pamiątek. Skrzętnie opakowujemy też upominki dla najbliższych i przyznajemy, że troszkę obawiamy się, czy tak długo i z uwagą dobierany upominek im się spodoba.

Relacja fotograficzna

BIAŁA SZKOŁA      9 – 13 stycznia 2012 r.

Piątek

13 stycznia 2012 r.

Niepostrzeżenie nadszedł piątek zadając nam pytanie – gdzie podziały się minione dni? Tak niedawno pakowaliśmy walizki do autokarów, teraz robimy to znowu, by wyruszyć na ostatni etap naszej wyprawy...

Miniony tydzień nauczył nas, czym jest samodzielność, rozpoznawanie i pilnowanie swoich rzeczy, pakowanie walizki, w której niczego nie może zabraknąć, a bogatsza jest przecież o nasze zakupy i pamiątki. Ale udało się! Dumni, że tyle już potrafimy, że mamy obok siebie ludzi – mniejszych i większych – którzy troszczą się o nas i pomogą gdy trzeba, odkrywamy radość ze zbliżającego się spotkania z rodzicami, bratem, siostrą. Ta noc nie będzie już nocą poszukiwania w snach ich bliskości, ale nocą, kiedy naprawdę przytulimy się do tych, których kochamy... Jeszcze tylko droga i poznanie ostatnich miejsc przewidzianych na naszym turystycznym szlaku – fascynujące Centrum Nauki Kopernik dla pierwszoklasistów, pełne powagi spotkanie w parlamencie dla trzecioklasistów i części drugaków, wizyta na Woronicza i próba zrobienia kariery telewizyjnej dla pozostałych drugoklasistów, Łazienki królewskie i zaduma na Powązkach dla najstarszych uczestników wyprawy.

Musimy się jeszcze sporo nauczyć, odkryliśmy z czym radzą sobie nasi rówieśnicy, a w czym my musimy nabrać sprawności, ale temu właśnie służą wyjazdy i my – oprócz dobrej zabawy i poznawania coraz większego świata – mamy możliwość odkrycia nieznanych do tej pory obszarów samych siebie, spojrzenia na koleżanki i kolegów – nie tylko z klasy, ale tych starszych i młodszych – trochę inaczej, mniej oficjalnie, odkrywając w nich pokłady humoru, gadatliwość czy pasję do czytania, rysowania, skakania... Czas tylko dla nas mają też dorośli, którzy pozwalają się poznać w sytuacjach mniej oficjalnych, w których także odkrywamy wielkie pasje, którzy potrafią rozmawiać o wszystkim, którzy chętnie pomogą, którzy chętnie z nami się pośmieją, którzy przyglądając nam się uważnie, wesprą nasze wysiłki.

Wiemy, że za pięć miesięcy czeka nas kolejna wyprawa – Zielona Szkoła. Pojedziemy już pewniejsi siebie i innych. Zaczynamy odliczać dni, kiedy znów wyruszymy razem w drogę pełną nowych doświadczeń i radości.

Relacja fotograficzna

MAŁE KINO

Na planie filmowym - „Reżyser – nadzór planu filmowego”

17 stycznia 2012 r.

Kino Muza powitało piątoklasistów swoim przytulnym wnętrzem. Tematem tego spotkania była praca reżysera filmowego. Rozmawialiśmy o tym, co robi reżyser i jaki to ma wpływ na ostateczny kształt filmu.

Jako przykład pracy reżyserskiej obejrzeliśmy film „ Lassie” Charlesa Sturridgea z 2005 roku. Po raz pierwszy „Lassie” trafiła na ekrany w 1943 roku. Obraz, który oglądaliśmy jest jedenastym filmem fabularnym poświęconym przygodom owczarka szkockiego. Cały świat zna opowieść o przyjaźni chłopca z tytułowym psim bohaterem: uboga rodzina jest zmuszona do sprzedania psa. Nowy właściciel wywozi Lassie do oddalonego o setki kilometrów od Yorkshire zamku. Jednak zwierzę, ogromnie przywiązane do 9-letniego Joe, pokonuje długą i pełną niebezpieczeństw drogę, by wrócić do domu i swego przyjaciela.

Ta uniwersalna opowieść o Lassie rozgrywa się rozgrywa się w latach 30. XX wieku. Pokazuje trudną sytuację klasy robotniczej w czasach kryzysu, bogactwo właścicieli kopalni oraz społeczeństwo kraju przygotowującego się do wojny. Scenografia i kostiumy z dużą pieczołowitością oddają atmosferę tamtych dni.

Zauroczeni obejrzanymi obrazami, zadumani nad istotą przywiązania i przyjaźni, wróciliśmy do naszej codzienności, choć nasze domowe zwierzaki były nieco zadziwione zainteresowaniem i porcją czułości, którymi po powrocie ze szkoły ich obdarzyliśmy.

Małe kino

OSWAJANIE SZTUKI

Legendy poznańskie

18 - 24 stycznia 2012 r.

Gdy styczeń rozsiadł się już wygodnie w magicznym lesie Roku najmłodsi uczniowie Szkoły Gaudium et Studium udali się do Muzeum Historii Miasta Poznania. Muzeum to mieści się w centralnym miejscu Starego Rynku, w poznańskim Ratuszu. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki udaliśmy się w odległe czasy, czasy powstania miasta Poznania. Mury ratusza, głosem wtajemniczonej w Pani przewodnik opowiedziała nam miejskie legendy. Pierwszą – o powstania nazwy naszego miasta. Za tę nazwę dziękujemy trzej braciom: Lechowi, Czechowi i Rusowi. Z wypiekami na twarzach słuchaliśmy też, jak dzielne koziołki trafiły na wieżę ratusza, największe jednak wrażenie zrobiła na nas legenda o Królu Kruków, o czarnych ptakach, które obroniły Poznań przed napaścią wrogów. Okazało się nawet, że i Poznań ma swoją hejnałową melodię!

Spacerując zakamarkami ratuszowego muzeum przyglądaliśmy się malunkom na ścianach, płaskorzeźbom, zdobieniom. W Sali renesansowej podziwialiśmy ozdobne sklepienie. Po tak ciekawej podróży wracaliśmy do Szkoły w zadumie. Myśleliśmy o tym, że my również tworzymy historię naszego miasta, o której kiedyś, kiedyś, za setki lat będą słuchały inne poznańskie dzieci.


OSWAJANIE SZTUKI

Gra w kolory

18 - 24 stycznia 2012r.

Kiedy wkoło tęgi mróz tym przyjemnie jest zawitać w progi zacnego przybytku Muzeum. Tym razem tematem zajęć dla pierwszoklasistów była gra w kolory. Podążając za Panią przewodnik z ochotą odebraliśmy zadania do wykonania, które pozwoliły wykorzystać nasze umiejętności spostrzegania. Celem było odnalezienie dzieła poznanego z opisu. Przypomnieliśmy sobie nazwy barw podstawowych, aby potem poznać dzieła, które powstały z ich wymieszania. Otaczający świat składa się z barw ciepłych, zimnych i neutralnych. Dzięki magii kolorów mogliśmy przenieść się i poczuć zapach ogniska palonego jesienią na płótnie J. Chełmońskiego „Jesień”, poczuć skrzypienie białego puchu pokrywającego ląd po horyzont na obrazie J. Fałata „Śnieg” oraz przywołać górskie widoki dzięki pracy L. Wyczółkowskiego „Z Nosala”. Na palecie barw połączyliśmy to, co zobaczyliśmy, z barwami naszego życia i – bogatsi o kolejne odcienie oczekujemy na kolejną muzealną przygodę.


DZIEŃ BABCI I DZIADKA

19 – 24 stycznia 2012r.

Gdy nadchodzi styczniowe święto Babci i Dziadka nikogo nie dziwi, że przypada ono w środku zimy. Babcia i Dziadek bowiem kojarzą się nam z ciepłem, czułością i nieustającą opieką. Wdzięczni za to, że są, zaprosiliśmy nasze Babcie i naszych Dziadków na spektakle, które przygotowaliśmy przed świętami. Naszą miłość wyraziliśmy własnoręcznie wykonanymi upominkami i życzeniami ułożonymi w utwór niespotykany, może czasem niezgrabny, ale wyrażający to, co tak trudno wyrazić – miłość.

Kocham Ciebie Babciu,
Kocham Ciebie Dziadku.
Będę się starał oddać moim dzieciom i wnukom to,
co dostałem od Was
byście żyli zawsze we mnie i w nich.


OSWAJANIE SZTUKI

Martwa natura

25 stycznia 2012 r.

Kolejna lekcja muzealna za uczniami klasy czwartej. Wszyscy wiemy, że martwa natura, to nieożywione przedmioty, które artysta ciekawie zakomponował i przedstawił według swojego punktu widzenia. Wśród tych przedmiotów często pojawiają się owoce, kwiaty, broń, przedmioty codziennego użytku – książki, meble, naczynia, a także ludzkie czaszki. Dowiedzieliśmy się także, jakie znaczenie mogą mieć te przedmioty. Czaszka symbolizuje czas, który przemija, a z nim człowiek i wszystko, co go otacza. Owoc cytryny mógł symbolizować wiek malarza – owoc nienapoczęty, albo tylko z okrojoną skórką czy obrany mówił o tym, czy malarz jest osobą młodą, czy w wieku dojrzałym.

Zaciekawiła nas też informacja o tym, kiedy powstawały pierwsze martwe natury. Otóż w starożytności, kiedy organizowano przyjęcia w niewystarczająco strojnych komnatach, domalowywano na ścianach kolumny, które dawały wrażenie przestrzeni i optycznie powiększały pomieszczenia. Kolejnym zwyczajem było domalowywanie na ścianach półek i stołów z owocami. Kolumny i domalowywane przedmioty czasem bywały niebezpieczne, ponieważ wyglądały tak prawdziwie, że ptaki chciały dziobać owoce, a ludzie, widząc kolumny i przejście między nimi, wchodzili na niezauważalną ścianę.

Czytanie symboli z martwej natury malowanej współcześnie, pozostawia wiele dowolności. Spojrzenie malarza bywa na tyle niekonkretne, często przedstawione tylko zarysem, plamą, ogólnym kształtem, że każdy oglądający może widzieć obraz nieco inaczej. My mieliśmy wiele pomysłów na interpretację dzieł i uznaliśmy, że to wspaniała, twórcza zabawa. Czasem tylko pani przewodnik nakierowywała nas na właściwe tory, bo nasza wyobraźnia okazała się nieograniczona...

Relacja fotograficzna

NASZE PASJE – SZACHY

Drużynowe Mistrzostwa SP Poznania

28 stycznia 2012 r.

Dobre pozycje nie wygrywają partii, dobre posunięcia – tak.

G. Abrahams


Drużynowe Mistrzostwach Szkół Podstawowych Poznania rozegrane zostały z udziałem 17. drużyn z całego Poznania. Rozgrywki przeprowadzone zostały systemem szwajcarskim na dystansie 7. rund. Udział wzięły praktycznie wszystkie najsilniejsze „szachowo” drużyny z Poznania. I nasza drużyna: trzecioklasiści – Wojtek, Marcin i Kuba, czwartoklasista Wojtek oraz szóstoklasistka Zosia przez cały turniej utrzymywali się w czołówce. Wszyscy zawodnicy uzyskali dobre wyniki indywidualne, drużyna natomiast zdobyła 8 punktów meczowych i z punktacją dodatkową zajęła 6. miejsce.

Relacja fotograficzna

OSWAJANIE SZTUKI

Linea w ogrodzie Moneta

1-8 lutego 2012 r.

Wraz z kilkuletnią dziewczynką Linneą i jej sąsiadem, emerytowanym ogrodnikiem panem Blomkvistem wyruszyliśmy dziś w podróż do Francji, by odkrywać ślady jednego z największych impresjonistów – Claude Moneta. Przygodę z opowieścią autorstwa Christiny Bjork połączyliśmy z zajęciami w muzeum. Książka pełna niezwykłych ilustracji Leny Anderson, reprodukcji obrazów Moneta i zdjęć z rodzinnego albumu malarza pozwala nam poznać malarstwo impresjonistyczne. Podczas zwiedzania na ramieniu każdego z nas zeraków siedziała maleńka Linea, która tak samo jak my była zachwycona tym, co widziała.

Linnea, to dziewczynka, która bardzo kocha kwiaty. Całymi dniami ogląda prace Moneta i marzy. Bardzo chciałaby znaleźć się w ogrodach z obrazów. Czasami marzenia się spełniają! Pan Blomkvist zabiera dziewczynkę na krótką wycieczkę do Paryża, do różowego domu malarza, jego słynnego ogrodu w Giverny i muzeów. Piękne nenufary, japoński mostek, obrazy samego pana Moneta, to wszystko na wyciągniecie ręki!

Linea zainteresowana historią odnalezionego i znów eksponowanego w poznańskim muzeum obrazu Claudea Moneta Plaża w Poutville, przyjechała, by go obejrzeć i poznać dzieła polskich impresjonistów: Władysława Podkowińskiego, Józefa Pankiewicza, Leona Wyczółkowskiego i Olgi Boznańskiej. Dzięki Linei dowiedzieliśmy się, że wyjątkowość obrazów impresjonistów polega na malowaniu ulotnych momentów naszego życia, obserwacji światła, uchwyceniu wrażenia i chwili, skupieniu się na kolorze. Nic więc dziwnego, że artyści tego nurtu malowali w plenerze czyli na otwartym powietrzu.

Ta wizyta pokazała nam jak ważna jest uważność na to, wokół nas, jak wiele wzruszeń, nawet w codziennym zabieganiu, można zagarnąć do swojego pudełka wzruszających wspomnień. Zaglądajcie do niego czasem, żeby nie wyblakły. Karmią się naszą pamięcią i dzięki temu, że je odkurzamy, nie tracą intensywności.

Oswajanie sztuki

OSWAJANIE SZTUKI

Opowieści obrazów

1-9 lutego 2012 r.

Prawdziwa sztuka jest zawsze współczesna.

Fiodor Dostojewski


Spacerując pomiędzy obrazami Galerii Malarstwa i Rzeźby Muzeum Narodowego nawet my pierwszaki czujemy się coraz pewniej. Wiemy już, gdzie znajdują się znajome postacie i witamy się z nimi uśmiechem, gdy mijamy je podczas kolejnych zajęć. Dzisiejsze zajęcia są jednymi z tych, które zapadają w pamięć najbardziej. Dopuszczeni do kolejnej tajemnicy, z uwagą wsłuchiwaliśmy się w opowieści obrazów. Niezwykłe historie pozwoliły nam zrozumieć, dlaczego człowiek na obrazie przypomina drzewo i kim był ów Madej, który w tak niesamowity sposób wrósł w leśny krajobraz, jak Krzysztof, człowiek słusznego wzrostu został patronem kierowców i ludzi będących w podróży oraz czy i kiedy możemy potrzebować pomocy św. Antoniego. Tak się składa, że kilku chłopców z naszej klasy ma swojego patrona uwiecznionego na płótnie przez mistrzów malarstwa.


RECYKLINGOWY BALIK KARNAWAŁOWY

3 lutego 2012 r.

Temat ekologii jest nam w tym roku bardzo bliski. Organizując bal o tematyce ekologicznej chcieliśmy w różny sposób pokazać, jak bardzo zależy nam na tym, aby nasza planeta nie uległa zniszczeniu, aby mogła cieszyć kolejne pokolenia. Każdego dnia człowiek produkuje mnóstwo śmieci m. in. z jednorazowych reklamówki przynoszonych ze sklepu, zwojów zużytego papieru pakowego, plastikowych butelek, puszek, pudełek, woreczków, przeczytanych gazet... Okazuje się jednak, że większość z tych rzeczy nie musi trafić do kosza! Można je wykorzystać także do wykonania ciekawych ubiorów i zaprezentować się w nich na balu. Pomysłowość wykonania strojów przekroczyła nasze oczekiwania. Pojawiły się fantastyczne suknie z gazet, niezwykłe kapelusze, zbroje oraz elementy biżuterii. Dowiedzieliśmy się, co to jest recykling i jak segregacja śmieci wpływa na środowisko naturalne. Odbył się pokaz mody ekologicznej, tańce z gazetami oraz niezwykła gazetowa bitwa na kule, z których powstał wybieg dla prezentujących stroje. Okazuje się, że jak zwykle najważniejszy jest pomysł i przyjemność wspólnej zabawy.

Relacja fotograficzna

W ŚWIECIE DŹWIĘKÓW

Muzyka Celtycka

6 lutego 2012 r.

Tajemna muzyka bardów i druidów zawitała do nas wraz z dwoma muzykami, których dłonie wyczarowały naszą podróż do kraju Celtów. Każdy z nas – bez względu na to, czy uczeń klasy drugiej czy trzeciej – przyjęliśmy zaproszenie. Instrumenty przyniesione przez gości z zespołu Green Wood były przedziwne. Większość z nich widzieliśmy po raz pierwszy. Dowiedzieliśmy się, że są one tradycyjnymi instrumentami kraju Celtów.

Jednym z najpopularniejszych była i jest harfa, poznaliśmy także specyficzne brzmienie irlandzkiej odmiany dud. Gdy zamknęliśmy oczy wydawało nam się, że znaleźliśmy się na zielonej łące pełnej pachnących kwiatów, na której pasą się różne zwierzęta. Przez chwilę zapomnieliśmy, że u nas panuje zima i króluje szarość i biel.

Po tej wędrówce – nasza przewodniczka Zielona Nutka przedstawiła kolejne zadanie. W zabawny i ciekawy sposób nauczyła nas, jak zostać prawdziwym druidem. Musicie uwierzyć nam na słowo, że nie było to łatwe zadanie, ale my jesteśmy już zaprawieni w zmaganiach, więc znów nam się udało. Przy tej okazji poznaliśmy też celtyckie mity, legendy i pieśni.

Różnorodność świata zadziwia nas, mamy nadzieję, że tak będzie zawsze.

Relacja fotograficzna

W ŚWIECIE DŹWIĘKÓW

Tajemnice perkusji

6 lutego 2012 r.

Uczniowie klas starszych również udali się na muzyczne spotkanie. Jego gospodarzem był Marek Kajdrys - perkusista współpracujący z profesjonalnymi zespołami muzycznymi, między innymi z zespołem Stare Dobre Małżeństwo. Uczestniczyliśmy w Warsztatach perkusyjnych, podczas których mogliśmy obserwować sposoby gry oraz poznać wiele ciekawymi instrumentów muzycznych takich jak: cabasy, bongosy, congi, djemby, timbalesy itd. Marek Kajdrys od lat prowadzi cykliczne warsztaty perkusyjne dla dzieci pt. Co w rurach piszczy, od marca 2012 r. planuje otworzyć w Gaudium et Studium sekcję perkusyjną, której zadaniem będzie nauczanie gry na perkusji oraz organizacja zespołów muzycznych.

Relacja fotograficzna

KARNAWAŁ

Dyskoteka

6 lutego 2012 r.

Karnawał – bale, maskarady, dyskoteki... Również szkoły Gaudium et Studium nie ominęły karnawałowe zabawy. Maluchy wybrały bal przebierańców, my – „starszaki” - wybraliśmy formę dyskoteki. Zorganizowaliśmy ją w dużej mierze sami. Hubert – uczeń klasy VIa – to był nasz niezastąpiony DJ. Na kilka popołudniowych godzin zapomnieliśmy o mundurkach. W auli, gdzie odbywały się tańce, zrobiło się wesoło i kolorowo. Muzyka i światła prawdziwej dyskoteki zachęcały do zabawy. Niektórzy – nie tylko dziewczyny! - okazali się doskonałymi tancerzami, choć wcześniej wcale tych umiejętności nie ujawniali. Rozruszali tych, którzy rozkręcali się trochę bardziej nieśmiało. Intensywny ruch obudził w nas ogromny apetyt, więc wkrótce w szkole tu i tam rozszedł się zapach smakowitej pizzy, którą dostarczono do szkoły w pokaźnych ilościach.

Ale wspaniała zabawa kończy się zwykle zbyt szybko. Tak było i tym razem. Dyskoteka szybko minęła, ale zostało miłe karnawałowe wspomnienie.

Relacja fotograficzna

MAŁE KINO

Filmowe sekrety - „Co to jest animacja? Jak samemu zrobić film animowany?”

7 lutego 2012r.

Mia i Migusie autorstwa Jacques-Rémy Girerd’ato to obraz, który obejrzeliśmy w ramach projektu Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej. Projekcję filmu poprzedziła jak zwykle krótka prelekcja, tym razem wprowadziła nas w świat filmów animowanych. Przypomnieliśmy sobie znane nam, animowane postacie oraz dowiedzieliśmy się, w jaki sposób powstają takie filmy. Mowa tu nie tylko o filmach rysunkowych, ale także animacji lalkowej – czyli takiej, gdzie grają niewielkie postacie np. wykonane z plasteliny, które do każdego ujęcia muszą zostać specjalnie ustawione. Okazało się, że stworzenie takiego filmu jest niezwykle pracochłonne. Dowiedzieliśmy się, że samemu także można stworzyć prosty film animowany. Niektórzy z nas mieli na to ciekawe pomysły.

Film, który obejrzeliśmy opowiadał Mii i jej ojcu. Mimo że Mia ma zaledwie pięć lat, mieszka samotnie w jednej z francuskich wsi. Matka dziewczynki umarła, a ojciec musiał ją zostawić, by zarobić pieniądze przy budowie ekskluzywnego apartamentowca. Tata Mii bardzo cierpi z powodu rozstania ze swoim jedynym dzieckiem, a i Mia umiera codziennie z tęsknoty za nim. Pewnego dnia poczuje, że nie może już dłużej czekać i sama uda się w podróż w poszukiwaniu ukochanego tatusia. By do niego dotrzeć, będzie musiała pokonać niełatwą drogę w góry, gdzie spotka Migusie – dziwadła przypominające pluszowe misie. Nie wiedzieć czemu, ich jama ustna przeszywa głowę na wylot. W razie niebezpieczeństwa stworzenia potrafią przybrać gigantyczne rozmiary. Ich zadaniem jest ochrona drzewa życia, któremu zagraża opętany żądzą zysku pracodawca ojca dziewczynki.

Film jest przykładem na to, jakie ogromne możliwości daje twórcom technika animacji – możemy stworzyć światy i postaci, których nie ma w realnym świecie. Nasza wyobraźnia nie jest tu niczym ograniczona. Kto wie, może nasze zeszytowe rysowanki przerodzą się kiedyś w prawdziwą pasję do tworzenia niezwykłych filmowych obrazów!

Małe kino

KONCERT WALENTYNKOWY

Pewno Cię pokocha

10 lutego 2012 r.

Walentynki przypadały w tym roku w ferie zimowe, ale postanowiliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym i przyjęliśmy zaproszenie uczniów Poznańskiej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II stopnia na spektakl muzyczny zatytułowany „Ach te czasy...czyli Pewno Cię pokocha”. Był to jeden z wielu odbywających się cyklicznie koncertów charytatywnych organizowanych przez uczniów POSM we współpracy z fundacją „Mam marzenie”. Pieniądze z koncertu miały uszczęśliwić jedno z chorych dzieci, którymi opiekuje się fundacja.

Scenariusz przedstawienia oparty był na tekście Aleksandra Fredry „Śluby panieńskie”, a oprawę muzyczną stanowiły najznakomitsze przeboje grupy „The Beatles”. Wydawałoby się, że taka „mieszanka wybuchowa” – Aleksander z Johnem, Ringo, Paulem i Georgem – nie jest najlepszym pomysłem, okazało się jednak, że przy zachowaniu odpowiednich proporcji – dobrego humoru, dramaturgii, świetnej muzyki – można stworzyć świetne, przyjemne w odbiorze przedstawienie. Zasługa w tym uczniów POSM, którzy poza tym, że wcielili się w role aktorów, byli również autorami dialogów, aranżerami i wykonawcami muzyki i piosenek. Spektakl zilustrowany został obrazami opowiadającymi historię zespołu – legendy, co jeszcze uatrakcyjniło całość.

Bez względu na to, czy jesteśmy uczniami klasy trzeciej, czwartej, piątej czy szóstej bawiliśmy się świetnie. Z połączenia dwóch nie mających na pierwszy rzut oka ze sobą nic wspólnego zjawisk kultury, powstała nowa, interesująca i ciekawa jakość. Uczniom POSM udało się to świetnie, dzięki kreatywności, odwadze, wiedzy, umiejętnościom i zaangażowaniu. Bardzo dziękujemy za to, że obejrzeliśmy świetny spektakl, a także za to, że mogliśmy swoją obecnością pomóc w spełnianiu dziecięcych marzeń.


MAŁE KINO

Filmowi bohaterowie - „Nie warto być upartym”.

27 lutego 2012 r.

„W konfrontacji strumienia ze skałą strumień zawsze wygrywa
- nie przez swoja siłę, ale WYTRWAŁOŚĆ”


Takimi słowami przywitała nas pani prowadząca dyskusję przed projekcją filmów. Trochę nas one zdziwiły, ale już po kilku minutach znaliśmy ich sens. Po obejrzeniu serii filmów mieliśmy już pewność, że nie warto być upartym, a właśnie ta cecha łączyła bohaterów. Nie doprowadziła ich do upragnionego celu, a wręcz odwrotnie, bardzo im w ich osiągnięciu przeszkadzała. Dotarło do nas bardzo wyraźnie, że uczenie się na własnych błędach jest naturalne, a choć każdy z nas lubi robić to, na co ma ochotę, czasami warto posłuchać rad innych. Upieranie się przy swoim zdaniu wcale nie jest dobre, bo naprawdę możemy więcej stracić niż zyskać.

Ponieważ każda baśń kończy się dobrze, dlatego i te zakończyły się zmianą postępowania głównych bohaterów. Ich postępowanie przekonuje też nas, że czynienie zła nie ma sensu, bo przynosi smutek i troskę otaczającym ich ludziom, a i my sami nie czujemy się z tym dobrze. Mądrość polega na tym, by umieć się wycofać, a jak to zrobić, podpowiada nam życie. Wspaniale, że każdy z poznanych przez nas bohaterów (kapryśna królewna, Mela - córka ubogiego szewca upierająca się przy żądaniu, by ojciec kupił Jej czerwone pantofelki, czy też ojciec i sąsiad Mikołajka, którzy wiecznie ze sobą rywalizowali) pojął, że jego upór nie jest dobrym rozwiązaniem, ponadto powoduje, że nie dostrzegamy prostych rozwiązań.

Z kina wyszliśmy z przekonaniem, że będziemy się starali tak postępować, by naszym zachowaniem nikogo nie krzywdzić. Przywołana na początku wytrwałość z pewnością nam się do tego przyda.

Małe kino

 
Valid XHTML 1.1